Powodem ewentualnego wykluczenia rosyjskich sportowców z igrzysk może być przekazanie Światowej Agencji Antydopingowej (WADA) niekompletnych i być może dodatkowo spreparowanych wyników badań. Jak sądzi Ganous mogły być one przygotowane przez Komitet Śledczy Rosyjskiej Federacji i po wielu monitach w końcu odesłane do WADA.

W wywiadzie dla AFP Ganous wielokrotnie podkreślał, że RUSADA nie miała z tym nic wspólnego, gdyż całość obsługi bazy badań antydopingowych, jakie w ostatnich latach były prowadzone przez rosyjskie laboratorium, była w gestii Komitetu Śledczego, który przygotował dokumentację dla WADA.

O przekazanie wyników badań antydopingowych prowadzonych w Rosji WADA wystąpiła na początku 2018 roku. Przez kilka miesięcy Rosja zwlekała z wykonaniem decyzji. Dopiero między 17 a 21 grudnia 2018 delegacja WADA została wprawdzie wpuszczona do laboratorium i - jak napisano wówczas w komunikacie - "poczyniono postępy", jednak ostatecznie wyjechała praktycznie z niczym, gdyż strona rosyjska zgłosiła zastrzeżenia dotyczące braku wymaganej miejscowym prawem certyfikacji sprzętu wykorzystywanego przez inspektorów.

W styczniu 2019 przedstawiciele WADA przyjechali do laboratorium po raz drugi i tym razem wszystko przebiegło bez problemów, ale jednak z kilkunastodniowym opóźnieniem. Komitet Wykonawczy WADA postanowił w dalszym ciągu wdrażać postanowienia z 20 września i będzie kontrolował, czy RUSADA spełnia wymogi światowego kodeksu antydopingowego - napisano wtedy w komunikacie.

Po kilku miesiącach, gdy materiały zostały przeanalizowane przez inspektorów WADA i okazało się, że zostały one wcześniej odpowiednio "przygotowane" przez Komitet Śledczy, 9 października na zarzuty odpowiedział minister sportu Rosji Paweł Kołobkow, który oczywiście nie zgodził się z nimi. Szef resortu sportu dodał, że w Rosji już uporano się z problemem dopingu, a winni jego stosowania w przeszłości zostali już wykluczeni z rodziny olimpijskiej.

W środę na specjalnym posiedzeniu zbierze się komitet WADA ds. oceny zgodności. Na spotkanie zaproszeni zostali eksperci, których zadaniem będzie ocena wiarygodności materiałów przekazanych przez Rosję.