Reklama

Po przekładaniu terminu, wreszcie 24 maja na parkiet w Orlen Arenie wybiegły dwie najlepsze polskie drużyny. Pierwsze miejsce w tabeli przed spotkaniem 26. kolejki miał zespół z Vive, który wygrał pierwsze spotkanie w Kielcach 27:26.

Cztery czerwone kartki

Zaczęło się w 57. sekundzie od czerwonej kartki dla Mirsada Terzica. Sędziowie uznali, że sfaulował Alexa Dujshebaeva i płocczanin musiał opuścić parkiet. Po wznowieniu gry, wynik otworzył Nikolas Tournat. Na prowadzenie Orlen Wisłę wyprowadził Michał Daszek, który rzucił dwa kolejne gole, a potem z rzutu karnego zdobył bramkę Sergiej Kosorotow.

Orlen Wisła krótko prowadziła, po golu Macieja Gębali i Wladislawa Kulesza był remis 3:3. Obie drużyny grały bardzo dobrze w obronie, wyłapywali strzały również bramkarze Adam Morawski i Andreas Wolff. Spotkanie było wyjątkowo wyrównane.

Reklama

W 15. min drugi płocki zawodnik otrzymał czerwoną kartkę. Wykonując rzut karny, Przemysław Krajewski trafił piłką prosto w twarz Andreasa Wolffa, za co zgodnie z przepisami sędziowie ukarali go czerwoną kartką.

Wydawało się, że to podłamie Orlen Wisłę, ale to gospodarze rzucili dwie kolejne bramki i w 21. min prowadzili 8:6. W 22. min czerwoną kartkę ujrzał kolejny zawodnik, tym razem z Kielc. Miguel Sanchez uderzył w twarz Sergieja Kosorotowa i został odesłany poza boisko. Chwilę później, po drugiej stronie boiska, sędziowie dopatrzyli się faulu na Alexie Dujshebaevie i tym razem Leon Susnja został odesłany na trybuny za nieprzepisowe zatrzymanie rywala.

Mimo wykartkowania trzech piłkarzy Orlen Wisły, gospodarze trzymali się dzielnie i prowadzili dwiema bramkami. Znakomicie spisywał się w płockiej bramce Morawski, który dwukrotnie zatrzymał Tomasza Gębala, nie pozwolił, by gola zdobył Nahi Dylan. Nawet trzykrotnie w ostatnich sekundach popisał się skutecznością Wolff i pozwolił gospodarzom na zwiększenie różnicy do trzech goli.

Wolff obronił cztery rzuty karne

Co się nie udało przed przerwą, udało się od razu po przerwie, bo w 32. min gospodarze prowadzili 14:10. Niebieską, pierwszą w tym meczu w takim kolorze kartkę otrzymał w 38. min Tomasz Gębala, który w twarz uderzył Kosorotowa. Po tym zdarzeniu Orlen Wisła po bramce Abela Serdio prowadziła 16:11. W 40. min sfaulowany został Niko Mindeghia, który nie zszedł z parkietu o własnych siłach.

Po trzech kwadransach gry, gospodarze prowadzili 17:15 i chyba nie było meczu, w którym Łomża Vive Kielce rzuciłaby tylko tyle bramek. Przy wyniku 18:16 w 47. min Wolff obronił czwarty rzut karny, trzy razy nie trafił Kosorotow, raz Krajewski.

W 48. min trener Xavi Sabate, widząc że jego zawodnicy są już bardzo zmęczeni i nie wiedzą, jak pokonać Wolffa, poprosił o minutową przerwę w grze. Potem bramkarz gości obronił po raz piąty karnego, rzuconego przez Tina Lucina, a gdy kielczanie nie potrafili zakończyć swojej akcji, trener Tałant Dujszebajew poprosił o czas, po czym Artiom Karalek doprowadził do remisu 18:18.

Okazja do rewanżu w finale Pucharu Polski

Gospodarze przechodzili poważny kryzys, nie rzucili gola od 46. min, a ten kiepski okres wykorzystali goście wychodząc na prowadzenie 19:18 po golu Wladislawa Kulesza. Po 10 minutach kiedy nie udało się płocczanom zdobyć gola, wreszcie odczarował bramkę gości Zoltan Szita i na tablicy znów był remis 19:19.

I kiedy wydawało się, że Orlen Wisła wróciła do gry, rzut karny przestrzelił Kosorotow, ale potem piłkę rzuconą przez Alexa Dujszebajewa, obronił Morawski. Za to na prowadzenie wyprowadził gospodarzy w 58. min David Fernandez, ale po raz kolejny, już szósty Moryto zdobył bramkę z rzutu karnego.

Tak jak Morawski trzymał drużynie wynik, tak Wolff dał swoim kolegom wygraną i 11. z rzędu tytuł Mistrzów Polski. W 60. min dał popis swoich umiejętności, broniąc najpierw rzut Kosorotowa, a za sekundę Abela Serdio. 10 sekund przed końcem nie pozwolił też trafić z kontry do siatki Mikołajowi Czaplińskiemu i w regulaminowym czasie gry mecz zakończył się remisem 20:20. Pojedynek na rzuty karne wygrał zespół z Kielc 5-3.

Oba zespoły zmierzą się jeszcze 4 czerwca w hali sportowej Jaskółka w Tarnowie w finale Pucharu Polski.

Łomża Vive wygrała wszystkie 26 spotkań (jedno po rzutach karnych). Wicemistrzem kraju została drużyna z Płocka.

Orlen Wisła Płock – Łomża Vive Kielce 20:20 (12:10), karne 3-5
Orlen Wisła Płock: Adam Morawski - Michał Daszek 4, David Fernandez 1, Tin Lucin, Abel Sergio 5, Leon Susnja, Zoltan Szita 2, Przemysław Krajewski Mirsad Terzic, Lovro Mihic, Mikołaj Czapliński, Niko Mindegia, Dmitri Żytnikow 2, Mark Kosorotov 6
Łomża Vive Kielce: Andreas Wolff – Branko Vujovic, Miguel Sanchez 1, Michał Olejniczak, Szymon Sićko 1, Alex Dujshebaev 3, Nicolas Tournat 1, Igor Karacic 1, Wladislaw Kulesz 3, Arkadiusz Moryto 7, Daniel Dujshebaev, Paweł Paczkowski, Tomasz Gębala 1, Arciom Karalek 2, Dylan Nahi
Karne minuty: Orlen Wisła – 8; Łomża Vive Kielce – 12 min. Czerwona kartka: Mirsad Terzic (Orlen) w 1. min za faul na Alexie Dujszebajewie, Przemysław Krajewski (Orlen) w 15. min za rzut karny w twarz Andreasa Wolffa, Miguel Sanchez (Vive) w 22. min za uderzenie w twarz Sergieja Kosorotowa, Leon Susnja (Orlen) w 23. min za faul na Alexie Dujszebajewie; niebieska kartka: Tomasz Gębala (Vive) w 38. min za faul na Kosorotowie
Sędziowie: Matija Gubica i Boris Milosevic z Chorwacji
Widzów: komplet 5 tys




Jolanta Marciniak (PAP)