Nowe logo łączy w sobie trzy motywy – złoty medal, płomień olimpijski oraz twarz Marianne – nieoficjalnego symbolu narodowego Republiki Francuskiej.
– powiedział przewodniczący komisji koordynacyjnej MKOl. ds. igrzysk w Paryżu Pierre-Olivier Beckers-Vieujant,
Projekt inspirowany jest ruchem Art Deco, który osiągnął swój szczyt w 1924 roku. Właśnie wtedy miały miejsce pierwsze igrzyska zorganizowane w stolicy Francji.
Czerwone czapki frygijskie wystąpią w dwóch wersjach – olimpijskiej i paraolimpijskiej i po raz pierwszy w historii igrzysk logo jest wspólne dla obu zawodów.
Symbolika czapek frygijskich sięga czasów Cesarstwa Rzymskiego. Stożkowate nakrycie głowy z opadającym do przodu szpicem, którego nazwa pochodzi od starożytnej krainy Frygia, która znajdowała się na terytorium dzisiejszej Turcji, dostawał w Rzymie wyzwolony niewolnik.
Frygijkę nosiła też rzymska bogini Roma, której wizerunek zdobił monety. Charakterystyczne czapki nosiły również postaci występujące w rzymskich sztukach.
W późniejszych czasach frygijka stała się symbolem wyzwolenia w wielu krajach, często pojawiała się na banknotach i monetach.
Najsilniej kojarzona jest z wizerunkiem Marianne, postaci przedstawiającej wojowniczkę prowadzącą do walki lud francuski podczas rewolucji pod koniec 18. wieku. Kobieca postać z charakterystycznym nakryciem głowy jest do dzisiaj przywoływana na oficjalnych pieczęciach francuskich urzędów, na znaczkach pocztowych i w wielu innych miejscach.
Igrzyska XXXIII olimpiady rozegrane zostaną w stolicy Francji w dniach 26 lipca - 11 sierpnia, natomiast 17. paraolimpijskie - 28 sierpnia - 8 września 2024 roku.
Pierwszą maskotką igrzysk olimpijskich był w 1972 roku jamnik Waldi, a wymyślił ją szef komitetu organizacyjnego igrzysk XX olimpiady w Monachium. Wszystkim uczestnikom zawodów rozdano pluszowego Waldiego, którego dopiero po igrzyskach Międzynarodowy Komitet Olimpijski uznał za oficjalną maskotkę zawodów w stolicy Bawarii.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.
