Według najnowszych danych rosyjskie pociski, które trafiły w piątek w blok mieszkalny w Humaniu, zabiły 23 cywilów, w tym czworo dzieci. 18 osób zostało rannych. Na miejscu cały czas trwa akcja poszukiwawczo-ratunkowa. Władze miasta ogłosiły trzydniową żałobę.
Humań od poniedziałku gościł ukraińskich kajakarzy, którzy mieli rywalizować w krajowym pucharze. Pierwsze w sezonie zawody miały wyłonić reprezentację, która najpierw wystąpi w dniach 26-28 maja w Pucharze Świata w Poznaniu, a miesiąc później w Igrzyskach Europejskich organizowanych przez Polskę.
Liudmiła Luzan, dwukrotna medalistka olimpijska, w wypowiedzi dla portalu Tribuna ujawniła, że w czasie ataku znajdowała się w hotelu położonym 300 metrów od budynku mieszkalnego, w który trafiła rakieta. Główny trener kadry Ihor Nagajew dodał, że zawodniczka przeszła załamanie nerwowe po tym incydencie. Na swoim Instagramie Luzan napisała, że do końca Pucharu Ukrainy nie pojawi się na starcie. Uważam za niewłaściwe, gdy miasto pogrąża się w żałobie, a my będziemy rywalizować. Głęboko współczuję wszystkim rodzinom zabitych i rannych - dodała.
Według ukraińskiego sztabu szkoleniowego nie było masowej odmowy udziału w wyścigach. Ze względów bezpieczeństwa przeprowadzono tylko „kilka rund finałowych", aby wyłonić reprezentację kraju na zbliżające się zawody.
Ukraińska Federacja Kajakowa (UCF) poinformowała, że nagrała wideo, w którym podtrzymuje swoje stanowisko niedopuszczania sportowców z Rosji i Białorusi do międzynarodowej rywalizacji. UCF ujawniła, że jej prezydent Igor Śliwiński niedawno spotkał się z prezydentem Narodowego Komitetu Olimpijskiego Ukrainy i ministrem sportu Wadymem Hutcajtem oraz prezydentem międzynarodowej federacji (ICF) Thomasem Konietzko z Niemiec, aby przedyskutować ten temat.
Międzynarodowy Komitet Olimpijski w zeszłym miesiącu złagodził swoje zalecenia dotyczące rosyjskich i białoruskich sportowców, otwierając im drogę do rywalizacji jako neutralni, pod warunkiem, że nie popierają wojny na Ukrainie i nie są powiązani z resortami siłowymi.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.