Dziennik Gazeta Prawana logo

Chorzowianie zremisowali z Koroną

28 listopada 2009, 21:51
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Goście przyjechali do Chorzowa już bez trenera Marka Motyki, który kilka dni wcześniej pożegnał się posadą po słabych wynikach zespołu. Jego następcą ma zostać Marcin Sasal (dotąd Dolcan Ząbki), ale kielczan w sobotę poprowadził jeszcze asystent Motyki Marcin Gawron.

- Ruch Chorzów: Krzysztof Pilarz, Gabor Straka. Korona Kielce: Dariusz Łatka.

: Dawid Piasecki (Słupsk). Widzów 8 000.

Krzysztof Pilarz - Ariel Jakubowski (46. Marcin Zając), Rafał Grodzicki (91. Patryk Stefański), Maciej Sadlok, Krzysztof Nykiel - Wojciech Grzyb, Grzegorz Baran, Gabor Straka, Tomasz Brzyski - Andrzej Niedzielan, Łukasz Janoszka (60. Michał Pulkowski).

Zbigniew Małkowski - Dariusz Łatka, Piotr Malarczyk, Hernani, Nikola Mijailovic (72. Paweł Kal) - Jacek Kiełb, Cezary Wilk, Aleksandar Vukovic, Paweł Sobolewski - Ernest Konon (70. Krzysztof Gajtkowski), Edi Andradina (86. Mariusz Zganiacz).

Zadanie stojące przed ekipą Korony nie było łatwe, bowiem Ruch wygrał w tym sezonie wszystkie sześć ligowych spotkań na swoim stadionie, tracąc w nich tylko dwie bramki.

Chorzowianie mogli prowadzić już w 4 minucie, kiedy strzał Tomasza Brzyskiego z ostrego kąta z ogromnymi problemami obronił Zbigniew Małkowski, który zagrał w barwach Korony po raz pierwszy w lidze. Goście szybko pokazali, że przyjechali na Śląsk po zwycięstwo. Po centrze Jacka Kiełba i "główce" Ediego piłka odbiła się od poprzeczki. Korona stworzyła przed przerwą więcej sytuacji podbramkowych, ale celnie uderzył tylko Edi w 31 minucie, zmuszając Krzysztofa Pilarza do widowiskowej parady.

Na drugą połowę gospodarze wyszli w nieco bardziej ofensywnym zestawieniu, pojawił się bowiem Marcin Zając w miejsce obrońcy Ariela Jakubowskiego. Goście ani myśleli ułatwiać zadania rywalom, chociaż już rzadziej udawało się im "zapuszczać" pod pole karne Ruchu. Chorzowianie mieli przewagę, gra toczyła się głównie na połowie Korony, tyle, że niewiele z tego wynikało. Kwadrans przed końcem na strzał z woleja zdecydował się Zając, jednak piłka minęła słupek. Potem refleks bramkarza gości przetestowali Gabor Straka i Krzysztof Nykiel. Małkowski nie skapitulował i kielczanie wywieźli z Chorzowa punkt, co w tym sezonie wcześniej nikomu się nie udało.

"Mimo zawirowań personalnych jakie mieliśmy w klubie w tym tygodniu, przyjechaliśmy na mecz pełni optymizmu. W pierwszej połowie stworzyliśmy kilka dobrych sytuacji, które powinniśmy wykorzystać. Cieszę się, że nie straciliśmy bramki, bo nasza gra w obronie w poprzednich meczach, to była katastrofa. Jestem zadowolony ze zdobytego punktu".

"Spodziewaliśmy się, że kielczanie popracują nad grą w defensywie i tak się stało. My w pierwszej połowie graliśmy za wolno i zbyt niedokładnie. Po przerwie i korekcie ustawienia było już lepiej. Ruch kończy rundę na trzecim miejscu w tabeli i oby tak było na koniec sezonu".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj