Lewandowski w piątek w meczu z Bośnią i Hercegowiną zagrał w podstawowym składzie. To nie był wybitny występ w jego wykonaniu. Kapitan reprezentacji Polski był jednym z najsłabszych zawodników na boisku.
Lewandowski nie zaliczył "wejścia smoka"
Trzy dni później w Sztokholmie mecz Ligi Narodów Lewandowski zaczął na ławce rezerwowych. Oficjalnie powodem takiej decyzji selekcjonera był "jet lag" piłkarza, który na zgrupowanie kadry przyleciał z Chicago. Zmiana strefy czasowej miała źle wpłynąć na dyspozycję byłego gracza Barcelony.
Lewandowski pojedynek ze Szwecją aż do 88. minuty śledził z ławki rezerwowych. Na boisku pojawił się. kiedy nasze orły przegrywały już 1:3. 38-letni napastnik nie zaliczył "wejścia smoka" i nie odwrócił losów spotkania. Jedyne co "zdziałał", to żółta kartka, którą został ukarany za kopnięcie piłki po gwizdku sędziego.
Piękny gest Lewandowskiego
Po zakończeniu spotkania Lewandowski podszedł pod sektor, który na stadionie w Solnej zajmowali polscy kibice. Snajper naszej kadry wykonał piękny gest. Swoją meczową koszulkę podarował jednemu z najmłodszych fanów. Chłopczyk ewidentnie był w szoku. Na jego twarzy malowało się wielkie szczęście i spore niedowierzanie.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.
