Dziennik Gazeta Prawana logo

Lewandowski na sprzedaż, będą go oglądać

1 kwietnia 2010, 19:53
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Skauci z całej Europy obejrzą mecz Lecha z Legią. Będą obserwować Roberta Lewandowskiego. Napastnika Lecha chce Borussia Dortmund, Genoa i Blackburn Rovers, ale w Poznaniu uważają, że zagraniczne kluby proponują za niego zbyt małe pieniądze.

Lewandowski gra w tym sezonie świetnie, w lidze ma już na koncie 13 trafień. "Jeśli Lech dostanie za niego 5-6 mln euro, będzie mógł wydać na nowego napastnika nawet milion euro. W sam raz na piłkarza na europejskie puchary" - ocenia były trener Kolejorza Czesław Michniewicz.

To, że Lech zagra w pucharach, jest dla poznaniaków oczywiste. Pytanie, czy będą to eliminacje do Ligi Mistrzów, czy do Ligi Europy. "Wisła wciąż jest w zasięgu, ale ani Lecha, ani Legii nie urządzi już remis. Ten, kto przegra na Bułgarskiej, będzie miał problem" - prognozuje Michniewicz, który chciałby, żeby sobotnie spotkanie przypominało ostatni mecz Arsenalu z Barceloną. "Fajna gra, dużo bramek. Lecha i Legię stać na stworzenie widowiska" - twierdzi.

Lech faktycznie gra wiosną ładną piłkę. Co innego Legia, która ambicję pokazała dopiero w ostatniej kolejce, pokonując Lechię 3:2. "Mam nadzieję, że nie był to jednorazowy wybryk" - mówi nam Jerzy Podbrożny, który w latach 90. zdobywał mistrzostwa z Lechem i Legią. "Włóżmy między bajki opowieści o tym, że Legia przechodzi kryzys" - dodaje trener Lecha Jacek Zieliński.

Legia zagra w Poznaniu ostrożnie, z kontry. "Siła ofensywna Lecha jest imponująca. To nie tylko Lewandowski, swoje pięć minut mają też Peszko czy Kriwiec" - wskazuje Podbrożny. Ten pierwszy będzie się chciał w sobotę pokazać, bo liczy, że zgłosi się po niego silny klub z Bundesligi.

W Legii, która w Poznaniu nie wygrała od 6 lat, nie ma komu zdobywać bramek. Jedyny skuteczny napastnik, Chinyama, leczy kontuzję. "I tak nie byłby on żadnym zbawcą. Legia nie chciała Lewandowskiego i może pluć sobie w brodę. Teraz wzięli się za szukanie piłkarzy na Mazowszu, ale to już nie ten kaliber" - ocenia Podbrożny.

Na stadion Lecha może wejść obecnie tylko 13 tys. widzów i biletów na Legię nie ma od dawna (sprzedano je w poniedziałek w dwie godziny). Fani Kolejorza zrobią wszystko, by piłkarzom nielubianej Legii plątały się nogi. Tym bardziej, że oni sami opowiadają wszem i wobec, że nie umieję poradzić sobie z presją. "Skoro nie potrafią, to w ogóle nie powinni być piłkarzami, niech sobie grają w szachy. Strachliwych piłkarzy Legia powinna od razu sprzedać" - mówi Podbrożny. Lechici będą za to wyjątkowo zmobilizowani. "Kiedy trenerem był Libor Pala i powiedział, że mecz z Legią to spotkanie jak każde inne, długo w Poznaniu nie popracował" - przypomina Michniewicz. Lech chce pokonać Legię i czeka na ruch Wisły. Ta, również w sobotę, zagra w Warszawie z Polonią.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj