Dziennik Gazeta Prawana logo

Białoruska milicja szykuje się na kibiców Legii

17 lipca 2008, 15:16
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Rok temu cała Polska rozprawiała o awanturach kibiców Legii w Wilnie. Teraz warszawianie znów ruszają na pucharową wyprawę. Na Białorusi chuligani nie narozrabiają. "Przedstawiciele białoruskiej milicji sprawiają wrażenie, jakby chcieli pokazać, że u nich zdarzenia z Wilna nie mogą się powtórzyć. Że w Polsce czy na Litwie to może, ale na Białorusi absolutnie nie" - mówi Jarosław Ostrowski z zarządu Legii. Porządku będzie pilnować pół tysiąca milicjantów.

"Milicjanci będą dbali o to, by na stadion nie wniesiono żadnych niepożądanych przedmiotów" - dodaje Ostrowski na łamach "Gazety Wyborczej".

Legia też chce zrobić wszystko, by uniknąć awantur. Nad warszawskim klubem wisi zawieszona kara sprzed roku - jeśli powtórzą się burdy Legia wyleci z głośnym hukiem z pucharów. I to na pięć lat!

Klub wziął na siebie sprzedaż biletów na mecz w Homlu. "Przekazano nam 500 biletów. Będą dostępne w kasach klubu dla posiadaczy Kart Kibica. Istnieje możliwość, że ktoś zechce kupić bilet na miejscu, ale nie będzie wtedy siedział w sektorze z kibicami Legii. No i będzie musiał zapłacić pełną cenę wizy na Białoruś, która kosztuje ok. 50 dolarów" - kończy członek zarządu KP Legia.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj