Dziennik Gazeta Prawana logo

Prezes uciekł przed rozeźlonymi kibicami

14 kwietnia 2009, 11:05
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Paweł Jeż, prezes Zagłębia Lubin, najadł się strachu. Po meczu z Jastrzębiem musiał opuścić stadion w asyście ochroniarzy, którzy bronili go przed kibicami własnej drużyny! Prezes tak się zestresował, że jeszcze przed północą wyrzucił z pracy trenera Roberta Jończyka.

Gorąco zrobiło się jeszcze przed przerwą. Wtedy to jeden z kibiców ze łzami w oczach krzyknął do Jeża: "Prezesie, ! To są nasze pieniądze! Górników!".

W drugiej połowie kibice nie wytrzymali. „Piłkarzyki, pajacyki! Ściągać te barwy! Pajace, ściągać te barwy” - śpiewali.

Było naprawdę nieciekawie, dlatego na kilkanaście minut przed końcem meczu obok prezesa pojawiło się ponad 20 ochroniarzy. Palący papierosa za papierosem Paweł Jeż opuścił trybuny w ich asyście, żegnany gwizdami i wrogimi okrzykami. Ochroniarze później... pełnili wartę przy drzwiach jego gabinetu, choć budynek klubowy był szczelnie zamknięty.

Prezes Zagłębia miał już dość i przed północą zwolnił szkoleniowca Roberta Jończyka, który nie umiał tchnąć w zespół woli walki.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj