Mam problem z certyfikatem. Serbski związek nie chce go przesłać do PZPN. W związku z tym nie mogę być zgłoszony do rozgrywek. To zemsta ze strony Zvezdy, która nie może się pogodzić z tym, że nie dostaną za mnie ani grosza. Teraz jednak wysłaliśmy pismo do FIFA. Światowa federacja jest zdania, że piłkarz powinien grać, a sprawy proceduralne mogą toczyć się swoją drogą. Jestem przekonany, że racja jest po mojej stronie.
Rok temu, kiedy złapałem poważną kontuzję kolana, Crvena przestała mi płacić. Przez dwanaście miesięcy nie dostawałem pensji. Nie mogłem dłużej czekać. Zdecydowałem się rozwiązać umowę. Dostałem potwierdzenie, że jestem wolnym piłkarzem, i związałem się z Górnikiem Łęczna.
Chcę spokojnie odbudować formę. Przez rok nie grałem w meczu o punkty. Jestem wychowankiem Górnika i wiem, że tutaj będę mógł spokojnie dojść do siebie. Spore znaczenie miało też dla mnie to, że jestem blisko rodziny.
Nie chcę wybiegać w przyszłość. Życie nauczyło mnie tego, że lepiej skupić się na tym, co jest tu i teraz. Oczywiście, że chciałbym znów być w formie sprzed dwóch lat, jednak na razie startuję niemalże od zera. Małymi krokami chcę dojść do siebie. Wierzę, że los będzie mi już sprzyjał. Jestem gotowy do gry, po kontuzji nie ma śladu. Czekam tylko, kiedy rozwiąże się problem z Serbami.
Na pewno odczułem to, co działo się dookoła mnie. Tak poważny uraz daje człowiekowi wiele do myślenia. Przez ostatnie miesiące słuch kompletnie o mnie zaginął. Teraz gdy tylko odzyskam formę, przypomnę, że jest jeszcze taki piłkarz jak Grzegorz Bronowicki.
Wierzę, że tak będzie. Do powrotu do zespołu Leo Beenhakkera jeszcze bardzo daleka droga. Ostatni raz z trenerem rozmawiałem na początku roku. Pytał, co u mnie słychać. Chciałbym ponownie zagrać w kadrze. To moje największe piłkarskie marzenie.