W sobotnim meczu angielskiej drugiej ligi pomiędzy Bristol City a Crystal Palace doszło do nieprawdopodobnej sytuacji. W 33. minucie do siatki gospodarzy trafił Freddie Sears i rozpoczął fetowanie wraz z kolegami. Jednak sędzia szybko zamienił tę radość we wściekłość. Dlaczego? Zobaczcie sami!
Piłka po strzale Searsa odbiła się od dolnej części obramowania bramki i wróciła w pole karne, zaś Na nic zdały się protesty piłkarzy i sztabu Crystal. Odwagi brakło także piłkarzom Bristolu, którzy chwalili arbitra za niezrozumiałą decyzję.
"Przysięgam na życie mojej córki, że jeśli przydarzyłoby się to nam, to chcielibyśmy powtórzyć mecz" - mówi właściciel Palace, Simon Jordan. "Panowie z Bristol to po prostu bezjajowcy i tego nie zrobią" - dodaje.
A tak to wyglądało:
p
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|