Dziennik Gazeta Prawana logo

Uzbecy zwariowali, czyli Eto'o w Taszkiencie

16 lipca 2008, 01:45
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Przy okazji każdego okienka transferowego świat obiegają dziesiątki plotek transferowych. Już dawno jednak żadna jednak nie była tak szokująca, jak ta. Napastnik Barcelony Samuel Eto'o ma przejść do klubu Kuruwczi z... Uzbekistanu - czytamy w DZIENNIKU.

Działacze Kuruwczi sprawiają wrażenie szalonych. Cały świat się z nich śmieje, Barcelona dementuje informacje o transferze, piłkarz mówi, że nic nie wie, a mimo to w Uzbekistanie upierają się, że Eto'o przyleci do Taszkientu 17 lipca o godz. 10.30 i podpisze półroczny kontrakt z Kuruwczi.

Znany jest już nawet dokładny rozkład dnia, który kameruński gwiazdor spędzi w Taszkiencie. Eto'o najpierw pojedzie na zwiedzanie miasta i siedziby federacji piłkarskiej Uzbekistanu, potem czeka go spotkanie z kibicami, pozna infrastrukturę klubu, zwiedzi bazę, weźmie udział w konferencji prasowej i spotka się z władzami klubu, żeby podpisać półroczny kontrakt z wicemistrzem Uzbekistanu. Na zakończenie swojej wizyty Eto'o wyjdzie na boisko, gdzie zademonstruje swoją piłkarską technikę dziesiątkom tysięcy kibiców. 17 lipca o godz. 22 Kameruńczyk wróci do Barcelony. Planuje się, że w barwach nowego klubu Eto'o zadebiutuje 8 sierpnia w meczu z mistrzem kraju - Pachtakorem Taszkient. W klubie przygotowano już dla Eto'o koszulkę z numerem 9. Zrezygnował z niej napastnik uzbeckiej młodzieżówki - Szawkat Salomow.

Wszystkim niedowiarkom władze Kuruwczi pokazały kopię paszportu Eto'o, jego podanie o uzbecką wizę i kontrakt przygotowany dla Kameruńczyka.

Przejście Eto'o do naszego klubu, to nie żaden żart - zapewnia trener Kuruwczi, Mirdżałol Kasymow - były piłkarz Ałanii Władykawkaz i Krylii Sowietow Samara. - Tak samo jak informacja o współpracy naszego klubu z Barceloną. Mogę zapewnić, że Samuel co najmniej przez pół roku będzie naszym zawodnikiem.

Kameruńczyk w nowym klubie nie będzie mieć lekko. Barcelona zezwoliła Eto'o na udział w igrzyskach olimpijskich w Pekinie. Kuruwczi raczej na to się nie zgodzi. Nikt w klubie nie wyobraża sobie bowiem, że ich gwiazda nie zagra w prestiżowym spotkaniu z Pachtakorem. Kameruńczyk do Barcelony ma wrócić w styczniu. Chyba, że mu się spodoba w Uzbekistanie. W takim wypadku Kuruwczi chce z Eto'o podpisać długoletni kontrakt i zapłacić Hiszpanom 40 mln dolarów.

Po co Uzbekom taka gwiazda? Jak podkreślają władze klubu „dla promocji piłki nożnej w Uzbekistanie” oraz dla zaspokojenia ambicji właściciela klubu koncernu „Neftgazmontaż”, który oczekuje od Kuruwczi sukcesu w Azjatyckiej Lidze Mistrzów.

Czy to wszystko prawda, czy sprytny chwyt PR-owski? A może ktoś sobie okrutnie zakpił z Uzbeków? Wszystko powinno się wyjaśnić 17 lipca. Jeśli tego dnia Eto'o przyleci do Taszkientu, to będzie to początek nowego piłkarskiego świata w Azji Środkowej.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj