Chuligani znów dali o sobie znać. Tym razem w Niemczech. Ponad 800 "kibiców" trzecioligowego Lokomotivu Lipsk zdenerwowało się po porażce swojej drużyny z rezerwami Erzgebirge Aue i wszczęli burdy. Ponad 30 policjantów odniosło rany. Teraz sprawą zajmą się niemieccy politycy.
Chcą zaostrzyć przepisy wobec stadionowych bandytów. Mają już dość historii, jak ta z Lipska. Chuligani rzucili się na ponad 300 policjantów, którzy mieli zapewnić bezpieczeństwo. W ruch poszły pięści, kije, sztachety, kawałki cementu, a nawet noże. Bandyci ranili 36 policjantów i zniszczyli 21 radiowozów.
Minister spraw wewnętrznych Saksonii był oburzony. "Nie mogę pozwolić, żeby w końcu doszło do tragedii, jak we Włoszech. Trzeba coś z tym zrobić. Wierzę, że deputowani Bundestagu mi w tym pomogą" - powiedział Albrecht Buttolo. Do zamieszek doszło w tydzień po tragicznych zajściach w Catanii, gdzie zginął policjant.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|