Upiekło mu się. Kameruński piłkarz Barcelony Samuel Eto'o uniknie kary za krytykowanie trenera Franka Rijkarda. Decyzję taką podjął dyrektor sportowy katalońskiego klubu Txiki Begiristain. I jak tu nie mówić, że gwiazdom więcej uchodzi na sucho...
Eto'o skrytykował Rijkaarda i nazwał go "złym człowiekiem" po tym jak trener zarzucił zawodnikowi odmowę wyjścia na boisko pod koniec niedzielnego
spotkania z Racingiem Santander. Eto'o miał zaprotestować w ten sposób przeciwko zbyt długiemu przebywaniu na ławce rezerwowych. Jednak żadna kara go za to nie spotka. Decyzję taką podjął
dyrektor sportowy katalońskiego klubu Txiki Begiristain.
Kameruńczyk wraca do gry po poważnym urazie kolana - nie występował przez cztery miesiące. Do klubu przeszedł w 2004 roku i strzelił w
tym czasie 68 goli. Trzykrotnie wybierano go najlepszym graczem Afryki, a w 2005 roku zajął trzecie miejsce na świecie w plebiscycie FIFA.
Kameruńczyk wraca do gry po poważnym urazie kolana - nie występował przez cztery miesiące. Do klubu przeszedł w 2004 roku i strzelił w
tym czasie 68 goli. Trzykrotnie wybierano go najlepszym graczem Afryki, a w 2005 roku zajął trzecie miejsce na świecie w plebiscycie FIFA.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|