Dziennik Gazeta Prawana logo

Napastnik Korony wycina sobie paski na głowie

12 października 2007, 16:10
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Jeśli Marcin Robak strzeli gola Wiśle Płock, to pierwszą rzeczą, jaką zrobi następnego dnia, będzie wizyta u... fryzjera. Przegrał jakiś zakład? Nic z tych rzeczy. Po prostu napastnik Korony Kielce wycina sobie paski na głowie po każdym swoim golu.

Jesienią nosił cztery takie paski. "Strzelałem w Pucharze Polski i Pucharze Ekstraklasy, ale porządnym trzeba być, dlatego wliczam tylko gole ligowe. Po każdej rundzie zeruję swój <paskowy licznik>. Skąd mi się to wzięło? Sam nie wiem! Już w Miedzi Legnica miałem takie postanowienie. W trzeciej lidze łatwiej o bramki, dlatego paradowałem po mieście z dziewięcioma paskami. To mój rekord" - opowiada "Faktowi" o swoim nietypowym zachowaniu piłkarz.

"A jeśli strzeliłbyś w rundzie, dajmy na to, piętnaście goli?" - zagadujemy napastnika. "To wtedy nosiłbym na głowie piętnaście pasków. Proste. Nie ma żadnych odstępstw od mojej reguły. No, tylko że wtedy paski byłyby cieńsze, żeby wszystkie się zmieściły" - tłumaczy Robak.

Zawodnik ma znajomą fryzjerkę. "Ona już wie, jak wycinać. Najczęściej maszynką, choć czasami używa też brzytwy. I wtedy wychodzą najlepsze paski" - zachwala Robak.

Napastnik należy do ulubieńców żeńskiej części publiczności w Kielcach. "Dlatego muszę dbać o swój wygląd" - przekonuje ze śmiechem "Robaczek". "To wszystko jest bardzo sympatyczne. Ostatnio przyszedł do klubu list, w którym fanka napisała, że chce się ze mną umówić. Nawet zostawiła swój numer telefonu..." - dodaje. "I co, i co?" - dopytujemy się. "I nic! Nie odpowiadam na takie propozycje, bo mam już dziewczynę" - ucina temat zawodnik Korony.

No, ale przez takie zainteresowanie, w kieleckim mieszkaniu Robaka żaluzje w oknach najczęściej są opuszczone. "To dlatego, że raz czy dwa widziałem, jak pod moim oknem wystawały dziewczęta i wypatrywały, co tam się u mnie dzieje. Często też fanki Korony dzwonią do mnie. Wiedzą, jaki mam samochód i jeśli np. nie ma mnie w domu przez dwie godziny, pytają: <a gdzie byłeś?, a dlaczego tak długo>". Zupełnie jak zazdrosna żona" - uśmiecha się Robak.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj