Zespół z Grodziska Wielkopolskiego wyraźnie nie leży legionistom. Po raz ostatni piłkarze Legii wygrali u siebie z Dyskobolią w sierpniu... 2000 roku. Od tego czasu regularnie remisowali, albo przegrywali.
W piątek Legia jednak nie mogła sobie pozwolić na stratę punktów, bo przecież goni GKS Bełchatów w ligowej tabeli. Jeżeli GKS zwycięży w niedzielę w Łodzi w meczu z Widzewem, to odskoczy już na osiem punktów. Pozycja trenera Dariusza Wdowczyka będzie poważnie zagrożona.
Już po 5. minutach od pierwszego gwizdka sędziego powinno być 2:0 dla gości. Najpierw kapitalną okazję zmarnował Piotr Piechniak, a po chwili obrońcy w ostatnim momencie powstrzymali Adriana Sikorę.
W 10. minucie tuż przed polem karnym bronionym przez Aleksandra Ptaka przewrócił się Wojciech Szala. Arbiter myślał, że piłkarz chciał zasymulować rzut karny, ale Szala potknął się o własne nogi. Dostałby żółtą kartkę gdyby nie to, że nie przewrócił się specjalnie. Szala został zniesiony z boiska, ale po chwili wrócił do gry.
W końcówce pierwszej połowy jeszcze jedną okazję zmarnował Sikora. Napastnik Dyskobolii dostał świetne podanie od Igora Kozła, ale minimalnie przestrzelił. Piłkarze Legii wyraźnie boją się rywali.
Tuż przed przerwą doskonałej okazji nie wykorzystał Dawid Janczyk. Młodego napastnika Legii wypatrzył Aleksandar Vuković i mu podał, ale lepiej by zrobił jakby sam strzelał.
Po zmianie stron, kibice Legii, którzy zajmowali trybunę otwartą, zaczęli... wychodzić ze stadionu. To na znak protestu, że drużyna gra poniżej oczekiwań. Fanom nie podoba się także nowe logo klubu. Po chwili wrócili na swoje miejsca.
W 67. minucie fenomenalną bramkę zdobył Adrian Sikora. Napastnik Dyskobolii huknął z 20 metrów. Piłka przelobowała Łukasza Fabiańskiego, odbiła się od poprzeczki, słupka i wpadła do siatki. Gol - jak to mówią kibice - stadiony świata! Pięknej urody.
Dwie minuty później napastnik mógł strzelić drugą bramkę, ale spudłował z... jednego metra. Piłka po jego dobitce "usiadła" na siatce.
W 80. minucie Vlade Lazarevski w dziecinny sposób ograł obrońcę Legii Dicksona Choto. Dośrodkował w pole karne, ale Michał Goliński uderzył nieprecyzyjnie i piłka przeleciała nad bramką.
Ataki piłkarzy Legii przypominały w końcówce walenie głową w mur. Nic im to nie dało. Dyskobolia wygrała zasłużenie.
"Musimy się pozbierać po tej porażce i zacząć grać lepiej, a wtedy przyjdą wyniki" - powiedział po meczu Łukasz Surma.
W nienajlepszym nastroju do szatni schodził także... strzelec przepięknej bramki, Adrian Sikora. "Oczywiście, że cieszę się z gola, ale żałuję, że chwilę później zmarnowałem taką dobrą okazję" - przyznał bohater spotkania.
Legia Warszawa - Dyskobolia Grodzisk Wielkopolski 0:1 (0:0)
Bramka: Adrian Sikora 67
Żółte kartki: Bronowicki, Radović - Goliński, Lato, Świerczewski, Lazarevski, Rocki
Legia: Łukasz Fabiański - Edson da Silva, Dickson Choto, Wojciech Szala, Grzegorz Bronowicki - Guerreiro Roger, Aleksandar Vuković (62. Marcin Burkhardt), Łukasz Surma, Miroslav
Radović - Maciej Korzym (46. Bartłomiej Grzelak), Dawid Janczyk (72. Piotr Włodarczyk)
Dyskobolia: Aleksander Ptak - Radek Mynar, Vlade Lazarevski, Igor Kozioł, Mate Lacić - Marek Sokołowski, Michał Goliński, Piotr Piechniak (82. Radosław Majewski), Piotr
Świerczewski - Jarosław Lato (77. Piotr Rocki), Adrian Sikora (85. Takesure Chinyama)
Sędzia: Hubert Siejewicz (Białystok)
Widzów: 10 000