Rok temu wszyscy go kochali. Kibice skandowali jego nazwisko, piłkarze chwalili za warsztat trenerski. Dziś z trybun słyszy tylko gwizdy, a autorytet wśród graczy spadł do zera. Dariusz Wdowczyk po ostatniej porażce z Dyskobolią Grodzisk Wlkp. ma coraz mniej gruntu pod nogami w Legii Warszawa.
Po porażce w ostatniej kolejce trener warszawskiego zespołu, opuszczał obiekt ze spuszczoną głową. "Nie rozumiem, jak mogliśmy zagrać tak słabo"
- stwierdził Wdowczyk. Po meczu z Dyskobolią żaden z piłkarzy nie chciał nawet jednym słowem skomentować sytuacji w klubie.
W niedzielę i poniedziałek gracze Legii dostali wolne. Każdy z nich ma się zastanowić nad swoją postawą. Niektórzy mają się jutro tłumaczyć przed zarządem. Taki sam los czeka trenera Wdowczyka. Prawdopodobnie szkoleniowiec dostanie ultimatum: jeśli nie wygra w Bełchatowie z GKS, to straci pracę.
W przypadku przegranej strata legionistów do lidera wzrośnie do 11. punktów. To oznaczałoby koniec snów o obronie mistrzowskiego tytułu. Są już nawet nazwiska kandydatów do przejęcia schedy po Wdowczyku. Najczęściej wymienia się w tej roli szkoleniowca Arki Gdynia Wojciecha Stawowego i byłego reprezentanta Polski Jana Urbana.
W niedzielę i poniedziałek gracze Legii dostali wolne. Każdy z nich ma się zastanowić nad swoją postawą. Niektórzy mają się jutro tłumaczyć przed zarządem. Taki sam los czeka trenera Wdowczyka. Prawdopodobnie szkoleniowiec dostanie ultimatum: jeśli nie wygra w Bełchatowie z GKS, to straci pracę.
W przypadku przegranej strata legionistów do lidera wzrośnie do 11. punktów. To oznaczałoby koniec snów o obronie mistrzowskiego tytułu. Są już nawet nazwiska kandydatów do przejęcia schedy po Wdowczyku. Najczęściej wymienia się w tej roli szkoleniowca Arki Gdynia Wojciecha Stawowego i byłego reprezentanta Polski Jana Urbana.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Michał Ignasiewicz
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.
Zobacz
|