Dziennik Gazeta Prawana logo

Euro 2012 trochę dalej od Polski

13 października 2007, 14:09
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Awantura polityczna na Ukrainie zmniejsza szanse na wspólną organizację piłkarskich mistrzostw Europy w 2012 roku - twierdzą polscy politycy. Ale od razu dodają: "Trzeba się starać. Wciąż liczymy się w wyścigu o tę imprezę" - pisze DZIENNIK.

Polska zgłosiła kandydaturę razem z Ukrainą i konkuruje z Włochami oraz z Węgrami i Chorwacją, które też starają się o wspólną organizację mistrzostw. Adam Bielan, eurodeputowany PiS i wielki fan futbolu, szansę na pokonanie najpoważniejszego konkurenta, czyli Włoch, ocenia 50 na 50. "Jeszcze dwa tygodnie temu byliśmy zdecydowanym liderem w staraniach o organizację mistrzostw, lecz problemy polityczne na Ukrainie niestety zmniejszają nasze szanse" - przyznaje DZIENNIKOWI.

Z taką oceną zgadza się większość naszych rozmówców ze świata sportu i polityki. Wszyscy jednak podkreślają, że w ostatecznym rachunku problemy polityczne wschodnich sąsiadów nie będą decydujące. "Sytuacja polityczna na Ukrainie nie jest z pewnością atutem naszej wspólnej kandydatury, ale trzeba pamiętać, że mistrzostwa odbędą się za pięć lat i we wszystkich kandydujących krajach mogą w tym czasie upaść rządy albo powstać nowe" - zwraca uwagę Zbigniew Boniek, nasz były reprezentant, przyjaciel wielu ważnych ludzi w UEFA.

Potwierdza to Ryszard Czarnecki, europoseł Samoobrony: "Na razie wolałbym, żeby Ukraina poprawiła swoje materiały prezentujące naszą kandydaturę w Cardiff" - mówi DZIENNIKOWI. Jego zdaniem wydarzenia na Ukrainie nie przekreślają szans na Euro. "Najważniejsze są gwarancje rządowe, a nic nie słyszałem o tym, by strona ukraińska chciała się z nich wycofać" - dodaje Roman Kosecki, wielokrotny reprezentant Polski, poseł PO.

Polacy zyskali w oczach delegatów UEFA po niedawnym spotkaniu prezydenta Lecha Kaczyńskiego z Seppem Blatterem, prezydentem światowej organizacji piłki nożnej - FIFA. Blatter rozmawiał też z prezydentem Ukrainy Wiktorem Juszczenką. Po tych spotkaniach szef FIFA miał otwarcie poprzeć kandydaturę Polski i Ukrainy.

Włosi rozmowy na szczycie zaniedbali, co potwierdza mieszkający w Rzymie Boniek. Wydawało im się, że dzięki infrastrukturze i wspaniałym stadionom wygraną mają w kieszeni. Tymczasem od złej strony pokazali się kibice: podczas meczu Ligi Mistrzów AS Roma-Manchester United policja starła się z fanami Manchesteru, a kilka tygodni temu w zamieszkach po meczu ligowym Catania-Palermo zginął jeden policjant.

Za wyborem Polski i Ukrainy ostro lobbują Ukraińcy, i to niezależnie od barw politycznych czy sportowych. Za jest zarówno przyjaciel premiera Wiktora Janukowycza, najbogatszy człowiek Ukrainy, Renat Ahmetow, który jest właścicielem Szachtara Donieck, jak i właściciel konkurencyjnego Dynama Kijów, Grigorij Surkis, który wspiera prezydenta Wiktora Juszczenkę.

Grzegorz Lato, król strzelców na mistrzostwach świata w 1974 roku w Niemczech, podsumowuje krótko: "UEFA i FIFA wychodzą z założenia, by nie mieszać futbolu i polityki. Rządy powstają i upadają, a w piłkę gra się zawsze... " - mówi DZIENNIKOWI.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj