Dziennik Gazeta Prawana logo

Blisko dwieście meczów w polskiej piłce było ustawionych

13 października 2007, 14:18
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Według informacji śledczych, polscy kibice byli nagminnie oszukiwani. Skorumpowani sędziowie, obserwatorzy, działacze i piłkarze są podejrzani o ustawienie blisko 200 spotkań piłkarskich w ostatnich sezonach. To porażająca liczba.

Przerażające jest to, że w najbliższych miesiącach może się okazać, iż liczba ustawionych była nawet dwukrotnie wyższa. Zatrzymywani sędziowie przyznają się także do oszustw przed lipcem 2003 roku, czyli gdy nie obowiązywała ustawa pozwalająca ścigać korupcję w sporcie. "Potwierdzam, że taka liczba pojawia się w naszych dokumentach, jakie uzyskaliśmy z prokuratury" - mówi "Faktowi" Michał Tomczak, szef Wydziału Dyscypliny PZPN.

Niektóre kluby kupowały mecze hurtowo. Tak robiły m.in. Arka Gdynia i Górnik Polkowice. Działacze tego drugiego klubu próbowali wyreżyserować aż 60 spotkań, z czego 16 dotyczyło ekstraklasy, gdzie grali tylko jeden sezon. Za mecz z Lechem Poznań w czerwcu 2004 roku zaoferowali sędziemu Krzysztofowi S. aż 60 tysięcy złotych, ale i tak przegrali. "Niektórym nie udało się ustawić jakiegoś spotkania tylko dlatego, że wcześniej zrobił to ich rywal i przebił stawkę" - mówi jedna z osób, znająca kulisy mafijnego układu działającego w polskiej piłce.

Są sędziowie, którzy na szczeblu centralnym nigdy nie prowadzili uczciwie spotkania! Wiele wskazuje na to, że niektóre kolejki ligowe mogły być wyreżyserowane w całości. W 32. kolejce spotkań drugiej ligi w sezonie 2003/2004 tylko jeden z arbitrów, Arkadiusz Starobrat z Warszawy, nie ma postawionych zarzutów korupcyjnych. Prowadził on mecz Jagiellonia - Polar. Problem jednak w tym, że we wrocławskim klubie punktami... handlowali piłkarze.

W tej rundzie spotkań mecze w drugiej lidze prowadziły takie "asy", jak: Janusz O. z Radomia, Piotr K. z Katowic, Marcin P. ze Szczecina, Andrzej K. z Częstochowy, Mariusz G. z Łodzi i Adam K. z Poznania. Ten ostatni tak sędziował w spotkaniu Zagłębia Lubin z GKS Bełchatów (1:0), że omal nie doprowadził do zawału trenera gości - Mariusza Kurasa. "Na boisku sędziował Stevie Wonder" - porównywał arbitra do niewidomego amerykańskiego piosenkarza szkoleniowiec bełchatowskiej drużyny.

Trudno mu się dziwić. Po tej porażce stracił szanse na awans. Jego GKS wszedł do I ligi rok później. Czy uczciwie? To sprawdzą śledczy, którzy już ustalili, że Arka Gdynia, która awansowała wtedy do ekstraklasy razem z bełchatowianami, kupiła większość meczów.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj