Nieszczęście było blisko. Gracz FC Liverpool, Jermaine Pennant, omal nie przypłacił życiem... powrotu z wakacji w Hiszpanii. Skrzydłowy The Reds na pokładzie samolotu do Anglii stracił przytomność. Na szczęście pomoc współpasażerów, którzy podali mu tlen, uratowała piłkarzowi życie.
Jermaine Pennant spędził noc w klubie w Maladze. Świadkowie twierdzą, że od baru niemal nie odchodził i za kołnierz również nie wylewał. Rozrywkowy piłkarz nie odespał zabawy i skacowany wsiadł do samolotu. Po 30 minutach lotu zasłabł. Na szczęście współpasażerowie podali mu tlen i piłkarz FC Liverpool odzyskał świadomość.
Menedżer Pennanta twierdzi, że sprawę rozdmuchali dziennikarze. "Tu nie ma co się doszukiwać żadnych sensacji. Po prostu był trochę odwodniony. Każdemu może się to przytrafić. Zresztą już czuje się lepiej" - powiedział Sky Andrew.
Jermaine Pennant lubi się czasem zabawić. W lutym było o nim głośno, gdy wraz z Jerzym Dudkiem wywołali burdę w barze w Portugalii.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl