Dziennik Gazeta Prawana logo

Jacek Bąk chciał od Legii wielkich pieniędzy

13 października 2007, 15:37
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Jacek Bąk jest pazerny na pieniądze. Zażądał od Legii Warszawa 500 tysięcy euro netto rocznie, czyli 800 tysięcy euro rocznie brutto. To, bagatela, 3 miliony złotych. I dlatego do transferu piłkarza nie doszło.

Prezesi Legii mają do reprezentacyjnego obrońcy wielki żal. Nie dość, że ich wykiwał, to jeszcze mówi w prasie, że "trzeba się szanować". Okazuje się, że łatwiej szanować się za pół miliona euro niż za ćwierć.

Na Łazienkowskiej są zniesmaczeni nie tyle chciwością piłkarza, ile jego wypowiedziami na temat odpowiedzialności, jaką musiałby na siebie wziąć. "A kto miałby to zrobić? Jędrzejczak czy Rzeźniczak?" - pyta "Fakt" jeden z działaczy klubu. "To już lekka przesada" - wścieka się.

Bąk nieraz podkreślał, że chce wrócić do Polski i zagrać w Legii, bo to od zawsze było jego marzeniem. Zagrał na emocjach kibiców, po czym... wybrał ofertę Austrii Wiedeń. "Nikt nie broni Jackowi Bąkowi w wieku 34 lat zarobić trochę pieniędzy" - tłumaczy Leszek Miklas, prezes warszawskiego klubu.

Legia proponowała 250 tys. euro na rękę. Były to godziwe pieniądze, ale... tylko do chwili, gdy do gry weszli Austriacy - pisze "Fakt".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj