Zwykle piłkarzy wyrzuca się za picie alkoholu albo unikanie treningów. Ale singapurski klub Geyland United wyrzucił gracza za... przeklinanie. 35-letni napastnik Kim Grant został przyłapany na mówieniu brzydkich wyrazów w budynku klubowym.
Wychowanek londyńskiego klubu Charlton United chciał dostać dwa tygodnie urlopu. Dostał tylko 10 dni, więc zaczął psioczyć przed gabinetem prezesa. "To część mojej kultury, te słowa nie miały nikogo urazić. Mówiłem do siebie" - tłumaczył piłkarz.
Ale władze Geyland United są nieugięte. "Dla nas takie zachowanie jest nie do zaakceptowania" - powiedział dyrektor Ong Yeok Phee. Kim Grant ma zamiar się odwoływać do Singapurskiego Związku Piłki Nożnej i Światowej Federacji Piłkarskiej (FIFA).
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl