W Rumunii nie brakuje religii w piłce nożnej. Właściciel Steauy Bukareszt Gigi Becali chce, żeby jego piłkarze śpiewali hymny przed meczami i zapowiedział, że będzie budował kościoły po każdym awansie w Pucharze UEFA. Natomiast piłkarze zespołu Cetatea Targu Neamt pojechali na obóz treningowy do... klasztoru.
Piłkarze zamieszkali w klasztorze oddalonym o 10 kilometrów od najbliższej wioski. Tam mieli ciszę i spokój. "Pobyt w klasztorze był tańszy niż gdzie indziej, poza tym piłkarze byli bliżej Boga i mogli pomodlić się o udany sezon" - wyjaśnił jeden z działaczy Cetatea Targu Neamt.
Bramkarzowi Vladowi Condurowi się podobało. "Początkowo nie wierzyłem, że zamieszkamy w klasztorze. Zachwyciła mnie cisza, którą mieliśmy. To było wyjątkowe doświadczenie" - cieszył się Condur.
Zakonnikom nie przeszkadzała obecność piłkarzy. "Wierzę, że wiele drużyn pójdzie ich śladem. Pobyt w klasztorze na pewno będzie miał wpływ na ich życie duchowe" - powiedział jeden z mnichów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz