Prowadzi jeden z najlepszych klubów świata, a boi się sprzeciwić żonie. Sir Alex Fergusson nie mógł pojechać na ostatnie mecze przedsezonowe Manchesteru United, bo żona Cathy zrobiła mu areszt domowy. Nawet nie obejrzy swoich podopiecznych w akcji, bo musi pomóc przy przeprowadzce.
"Czerwone diabły" zagrają ze szkocką drużyną Dunfermline i północnoirlandzkim Glentoran, którego piłkarzem jest Polak Łukasz Adamczyk. Ale sir Alex Fergusson nie pojedzie na mecze. Nawet nie obejrzy ich w telewizji, bo mu zabroniła żona. "Powiedziałem jej, że to ważne spotkania, ale ona nawet nie chciała słuchać" - powiedział trener.
"Cathy powiedziała, że to mecze towarzyskie, i w takim razie nie ma potrzeby, żebym jechał. Zamiast tego muszę zostać i pomóc przy przeprowadzce. A ja naprawdę chciałem pojechać na te mecze, bo w Glentoran grał mój tata, a ja byłem zawodnikiem Dunfermline" - żalił się Fergusson w rozmowie z bulwarówką "The Sun".
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl