Amerykańscy kibice wreszcie się doczekali. Ich nowy idol, David Beckham, zadebiutował w meczu ligowym. Jego drużyna, Los Angeles Galaxy, przegrała z D.C. United, ale nie to było najważniejsze. Kluczowym momentem spotkania była 72. minuta, kiedy na boisku pojawił się Anglik przy wielkim aplauzie publiczności. Jednak na boisku nie pokazał nic wielkiego.
Od 72. minuty meczu widzów ogarnęła ekstaza. Każde dotknięcie piłki przez "Becksa" było przyjmowane z wielkim entuzjazmem i zachwytem. Kibice mogli nacieszyć się Beckhamem tylko przez 19 minut, bo Anglik nie jest jeszcze na tyle sprawny po kontuzji kostki, aby zagrać cały mecz.
Stadion w Los Angeles wypełnił się po brzegi (46 686 widzów), ale oprócz Beckhama kibice musieli obejrzeć porażkę swojej drużyny. Jedynego gola zdobył dla D.C. United Luciano Emilio w
27. minucie spotkania. Na meczu był także trener reprezentacji Anglii, Steve McClaren, który chciał sprawdzić formę "Becksa" przed towarzyskim spotkaniem z Niemcami (22
sierpnia na Wembley).
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl