"Fryzjer" postanowił bez skrupułów opowiedzieć o swojej przeszłości, ustawianiu meczów od trzeciej do pierwszej ligi. W książce, która właśnie weszła na rynek obrywa się wszystkim, od obecnego prezesa Polskiego Związku Piłki Nożnej Grzegorza Laty, po piłkarskich maluczkich.

"Tyle że znany jestem raczej jako Fryzjer, przez duże F, domniemany szef mafii piłkarskiej. Cóż, święty nie byłem. Kręciłem jak inni, a w każdym klubie był ktoś, kto miał zadania podobne do moich. W jednym był to prezes, w innym menedżer, w jeszcze innym trener, kierownik drużyny, piłkarz, a nawet masażysta. Absolutnie nie zamierzam się wybielać, nie wiem tylko, czy ktoś mnie nie przecenił sadowiąc na samym szczycie, ale ocenę w tej kwestii pozostawiam innym. Bo niewinnych, proszę was, to w polskiej piłce, przynajmniej od momentu odkąd się w niej za kulisami znalazłem - właściwie nie było. A wiem z wiarygodnych ust, że interes mocno się kręcił już pół wieku temu. A pewnie wcześniej też. To naprawdę nie Ryszard Forbrich  choć pewnie niektórym trudno będzie w to uwierzyć - wymyślił korupcję w naszym futbolu. Kwitła bowiem w najlepsze już wtedy, kiedy zakładałem Amicę Wronki, i sam musiałem wszystkiego uczyć się niemal od podstaw" - czytamy we wstępie do wielkiej biografii więziennego fryzjera z Wronek.

>>>Czytaj także: Hołowczyc w mini