Fani warszawskiego zespołu złą sławę mają w całej Europie. Dlatego organizatorzy meczu w Bukareszcie woleli dmuchać na zimne i przed meczem podali kibiców Legii szczegółowej kontroli. Przez to wielu z nich nie weszło na stadion i nie obejrzało meczu z Ligi Europy z Rapidem.
Do stolicy Rumunii wybrało się ponad dwa tysiące kibiców Legii. Jednak wszyscy z nich zasiedli na trybunach stadionu Narodowego w Bukareszcie. Ci którzy mieli przy sobie niebezpieczne przedmioty (np. race) i byli pod wpływem alkoholu nie zostali wpuszczeni na obiekt. Fani nie mogący pogodzić się z decyzją organizatorów wdali się w przepychanki z ochroną.
Ci kibice Legii, którzy dostali się wcześniej na trybuny na znak protestu i solidarności z resztą fanów stołecznego zespołu opuścili swoje miejsca. Dlatego w pierwszej połowie meczu piłkarze z Warszawy byli pozbawieni wsparcia ze strony swoich kibiców, którzy pojawili się na trybunach dopiero w drugiej części spotkania.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Własne