Sześć tygodni po zakończeniu Euro Smuda przedstawił "analizę" występów jego drużyny podczas mistrzostw Europy. Nie byłby jednak sobą, gdyby... nie zaprzeczył sam sobie. Otóż w jednym artykule zawarł dwie sprzeczne tezy. Na początku swoich wypocin twierdzi, że występ na Euro wcale nie był nieudany. A w dalszej części artykułu zaczyna poszukiwanie winnych niepowodzenia.
Zdaniem Smudy, polska reprezentacja nie miała szans na wyjście z fazy grupowej! - czytamy w tekście. Oto prawdziwy "optymista". Skoro już na samym początku pracy z kadrą uznał, że nie widzi szans na wyjście z grupy, dlaczego nie złożył dymisji? - pyta się "Fakt".
Przed mistrzostwami Europy Smuda zapewniał, że awans do ćwierćfinału to plan minimum i podkreślał to w wielu wywiadach. Takiego zadania się podjął. Gdy celu nie udało mu się zrealizować, stwierdził, że cel był nierealny. Mistrz demagogii - - taka jest linia obrony Smudy.
Później rozpoczyna się poszukiwanie winnych, bo może jednak występ na Euro był klęską? Sam nie poczuwa się do winy. - tyle tylko ma do powiedzenia Franz na swój temat. Kto zatem zawalił Euro? Wiadomo, piłkarze.- tłumaczy trener. dodaje przemilczając przy tym fakt, że to on odpowiadał za selekcję piłkarzy, wystawiany skład, przygotowanie fizyczne oraz taktykę, która w przegranym meczu z Czechami była beznadziejna - pisze "Fakt".
Smuda podkreśla, ze na dogłębną analizę jego pracy przyjdzie jeszcze pora. Kadrowicze mogą się spodziewać kolejnych zarzutów ze strony trenera. Bo przecież on nie ponosi żadnej odpowiedzialności...