Biało-czerwonym mogą pomóc puste trybuny. Kilkadziesiąt tysięcy angielskich fanów dopingujących swoją drużynę utrudniłoby nam zadanie. Na pewno nie możemy kalkulować. Co chwila podkreślamy, że mamy zawodników z czołowych europejskich klubów. Czas więc okazać swoją wartość. Nie można się asekurować i tłumaczyć brakiem Roberta Lewandowskiego - powiedział Domarski w wywiadzie z portalem.

Reklama

Pytany o wrażenie, jakie pozostawił Paulo Sousa, były reprezentant odparł: O swoich planach opowiada bardzo ładnie. Ale tylko dla tych, którzy nie znają się na piłce. Nie znam trenera, który nie chciałby grać ofensywnie. Mówić może każdy, gorzej z wprowadzeniem pewnych spraw w życie. W taktyce mamy wahadłowych, problem w tym, że niespecjalnie widać to na boisku. Z Węgrami powinniśmy wygrać, a przywieźliśmy remis. I to dość szczęśliwy. Co przyniosło nam granie trzema stoperami, skoro straciliśmy trzy gole? Niby mamy przewagę w utrzymaniu przy piłce, ale to nie wpływa na budowanie ofensywnych akcji. Podajemy głównie do tyłu, albo do najbliższego. Na razie trudno powiedzieć coś pozytywnego.

Kiedyś a dziś

Kiedyś potrafiliśmy wygrywać z Brazylią, Argentyną, Włochami... A teraz? Przez wiele lat udało się pokonać tylko Niemców. Jeszcze gorzej wygląda to w przypadku klubów. Większość polskich drużyn jedzie zimą na zgrupowania do ciepłych krajów. Jaki efekt to przynosi? Przyjeżdżają, muszą grać w dużo trudniejszych warunkach i zaczynają tłumaczyć się tym, że potrzeba im czasu. Poza tym, weryfikują nas europejskie puchary, w których rzadko jesteśmy w stanie wygrać z kimś mocnym. To też kwestia szkolenia młodzieży i zawodników, których wychowujemy... - podsumował gorzko Domarski.