Inter dołączył do Lazio i Juventusu, które awans do półfinałów zapewniły sobie już w ubiegłym tygodniu. O tym, kto będzie rywalem mediolańskiego klubu w następnej fazie pucharowych rozgrywek, zadecyduje w środę spotkanie Fiorentina-Roma.

Reklama

We wtorkowym meczu do 34 minuty drugiej połowy prowadził Inter 2:0. W ciągu zaledwie trzech minut goście wyrównali i konieczna była dogrywka. Wydawało się, że spotkanie rozstrzygną już rzuty karne, gdy w 120 minucie Ranocchia umieścił głową piłkę w siatce bramki Bolonii. Rykiem radości powitali to zziębnięci mediolańscy kibice, a z ulgą zapewne przyjęli piłkarze obu drużyn, słaniający się już dosłownie na nogach. Przez dłuższą część meczu w Mediolanie padał śnieg, a temperatura na stadionie San Siro wynosiła zero stopni.

Spotkanie poprzedziło wzruszające wspomnienie Arpada Weizsa, węgierskiego piłkarza i trenera, który w latach 30. XX wieku grał w Interze, a potem był jego trenerem, jak również trenerem Bolonii. Weisz opuścił Włochy w 1938 roku, po wprowadzeniu ustaw rasowych zakazujących osobom pochodzenia żydowskiego podejmowania jakiejkolwiek pracy. Węgierski trener przeniósł się do Holandii, skąd w 1942 roku wywieziony został do obozu zagłady w Auschwitz. Zmarł tam w styczniu 1944.