Kazimierz Greń broni się przed zarzutami o handel biletami przed meczem Polski z Irlandią. Piłkarski działacz zapewnia, że to była tylko przysługa dla znajomych, a irlandzkie media kłamią o całej aferze.
- mówi w rozmowie z "Super Expressem" Kazimierz Greń. Piłkarski działacz zapewnia, że nie był żadnym konikiem i nie chciał zarobić na sprzedaży wejściówek na spotkanie Polska - Irlandia. Tłumaczy, że 12 biletów, które miał przy sobie, były przeznaczone dla przyjaciół jego znajomego, Dariusza Siarkiewicza. - wyjaśnia Greń.
Opisuje też, jak wyglądało jego zatrzymanie. Stał w bramie i palił papierosa, gdy pojawili się policjanci. Wylegitymowali go i skonfiskowali bilety. - stwierdził. Zapewnia też, że został uniewinniony przez sąd, a artykuły irlandzkich mediów, że przyznał się do winy, to kłamstwa.
ZOBACZ TAKŻE: Boniek: "Afery biletowej" Grenia nie zamieciemy pod dywan>>>
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Super Express
Powiązane
Zobacz
|