Polacy bardzo szybko stracili dwa gole. Przez chwilę wdawało się, że ten mecz może zakończyć się pogromem biało-czerwonych. Później była szansa nawet na remis. Przegraliśmy po błędach. Były naprawdę bardzo dobre fazy gry. Przy 0:0 stworzyliśmy sobie sytuacje, ale zabrakło wykończenia, mimo że było ostatnie podanie. Tak samo było przy 2:0. Zawodnicy starali się ze wszystkich sił, żeby wyrównać, mimo że sytuacja zrobiła się trudna. Grali z wielką ambicją, determinacją, włożyli wiele trudu w to spotkanie. Jeżeli cały czas dąży się do tego, by odpracować wynik, to wymaga to zdrowia. Do 70. minuty wywieraliśmy presję na przeciwniku. Budujące było to, że zawodnicy grali do ostatniego gwizdka, wcześniej nie wykorzystaliśmy sytuacji na 2:2, musieliśmy wtedy zaryzykować, odkryć się i dostaliśmy trzecią bramkę - podsumował selekcjoner naszej reprezentacji.

Reklama

Jeszcze w pierwszej połowie boisko opuścił Łukasz Piszczek. Obrońca Borussii Dortmund rozegrał słabe zawody. To po jego błędach Niemcy w pierwszej połowie przeprowadzili akcje zakończone bramkami. Na gorąco nie chcę przeprowadzać analizy, będziemy to jeszcze analizować. Wyciągniemy odpowiednie wnioski. Łukasz opuścił boisko, bo doznał kontuzji - wyjaśnił Nawałka.

Mimo porażki reprezentacja Polski spadła jedynie na drugie miejsce w grupie. To pokłosie niespodziewanego zwycięstwa Gruzji ze Szkocją (1:0). Wychodzimy z założenia, że liczy się tylko to, co my gramy. Patrzymy przede wszystkim na siebie. Są duże szansę na awans. Przegraliśmy bitwę, ale nie przegraliśmy wojny - zakończył opiekun reprezentacji Polski.