Kolumbijczyków do drugiego zwycięstwa w imprezie poprowadził James Rodriguez. Zawodnik Realu Madryt w wygranym 2:0 spotkaniu z USA nabawił się urazu barku i nie jest w pełni sił, ale nie przeszkodziło mu to zdobyć drugiego gola w turnieju i asystować przy trafieniu Carlosa Baccy.

Reklama

W 12. minucie Rodriguez dośrodkował z rzutu rożnego, a napastnik Milanu efektowną główką umieścił piłkę pod poprzeczką paragwajskiej bramki. W 30. minucie kapitan Kolumbijczyków płaskim strzałem z pola karnego lewą nogą podwyższył na 2:0. W 71. minucie pięknym uderzeniem z dystansu straty zmniejszył Victor Ayala. 10 minut później czerwoną kartką został ukarany jego kolega z drużyny Oscar Romero i Paragwaj grał w dziesiątkę.

Długo zastanawialiśmy się, czy James powinien grać, gdyż nie chcieliśmy ryzykować pogłębienia się urazu. Dopiero rano w dniu meczu podjęliśmy decyzję na +tak". I wyglądało to całkiem nieźle - przyznał z uśmiechem argentyński trener Kolumbijczyków Jose Pekerman.

Z kolei szkoleniowiec pokonanych Ramon Diaz ocenił, że jego piłkarze mieli zbyt dużo respektu dla rywali.

"eraz siedzą w szatni smutni i są źli na siebie. Mają świadomość, jak dwie różne połowy rozegrali. Gdyby nie pierwsze 45 minut, wynik mógłby być całkiem inny. Ważne, żeby w meczu z USA, który będzie decydował o awansie, pamiętali tylko te dobre momenty - powiedział.

Gospodarze zachowali szanse na awans, gdyż w drugim występie pokonali Kostarykę 4:0. Amerykanie przełamali serię siedmiu meczów bez zwycięstwa w Copa America.

Pojedynek rozpoczął się po ich myśli, bo już w dziewiątej minucie objęli prowadzenie, kiedy rzut karny wykorzystał Clint Dempsey. To jego 50. trafienie w narodowych barwach.

Jeszcze przed przerwą piłkarze trenera Juergena Klinsmanna prowadzili 3:0 po golach Jermaine'a Jonesa w 37. i Bobby'ego Wooda w 42. minucie. Wynik ustalił w końcówce Graham Zusi.

Reklama

Kostarykanie praktycznie tylko raz zagrozili amerykańskiej bramce - w 68. minucie kapitan Bryan Ruiz główkował w słupek.