„Uważam, że rozegraliśmy dobry mecz. To było otwarte spotkanie, my stworzyliśmy swoje sytuacje, rywale także, aczkolwiek nie zasłużyliśmy na porażkę. Wręcz powinniśmy wygrać, ale piłka czasami jest niesprawiedliwa. W tym meczu na pewno najgorszy jest wynik” – podkreślił.

W pierwszej połowie 23-letni skrzydłowy mógłby znaleźć się w dogodnej sytuacji, ale podanie nie doszło do niego, bo piłkę głową „sprzątnął” mu sprzed nosa Robert Lewandowski. W kolei w 55. minucie po jego podaniu z prawej strony kapitan biało-czerwonych nie zdołał umieścić piłki w pustej bramce z dwóch metrów.

„W pierwszej sytuacji biorę winę na siebie, bo Robert mnie nie widział, a ja nie krzyknąłem mu, żeby puścił piłkę. Jeśli chodzi o okazję z drugiej połowy, to wiadomo, że takie sytuacje Robert wykorzystuje 10 na 10, ale tym razem przeszkodziła mu murawa. Takie rzeczy się jednak zdarzają. Oczywiście boisko nie było zbyt dobre, ale generalnie nie możemy tłumaczyć się jego stanem, bo Czesi grali przecież na takim samym” – dodał.

Z 14. zawodników, którzy wystąpili w czwartkowym spotkaniu, wychowanek Lechii Gdańsk był jedynym, który na co dzień rywalizuje w polskiej lidze.

„Na pewno sympatycznie było zagrać w domu, w dodatku na stadionie, na którym debiutowałem w ekstraklasie. Na trybunach nie brakowało rodziny i znajomych, jednak ich obecność nie miała wpływu na moją postawę. Dostałem szansę i koncentrowałem się tylko na tym, żeby rozegrać dobry mecz, realnie pomóc reprezentacji, a nie być jej najsłabszym ogniwem. Nie miałem nic do stracenia i za wszelką cenę starałem się udowodnić, że piłkarz z polskiej ekstraklasy też może być przydatny w kadrze” - podsumował prawy pomocnik „Jagi”.(PAP)