Neil Caldwell z Celtiku Glasgow powiedział, że Artur Boruc to najlepszy bramkarz świata.
Poważnie? No cóż, jest świetny, to nie ulega wątpliwości. Inaczej nie grałby w Celtiku.

Ma pan poważny problem z bramkarzami. Ciężko nam sobie wyobrazić, że dzwoni pan do bramkarza Realu Madryt i mówi: „Słuchaj, jesteś numer 4”... Kocham ten problem. Kocham, gdy mogę wybrać z czterech świetnych bramkarzy. Mam dwóch świetnych trenerów od przygotowania bramkarzy, którzy dają mi dokładne informacje. Sam sporo widzę. Mam z czego wybierać. Mam prośbę do panów, czy moglibyście załatwić mi taki sam problem na wszystkich pozycjach? Byłbym wdzięczny. A co do decyzji, kto gra, a kto nie, to najważniejsze, by bramkarz grał regularnie.

Ma pan niecały tydzień do meczu z Portugalią. Co można zrobić z tą drużyną?
Sporo i niewiele. Przez pierwsze dwa dni będziemy wyrównywać szanse. Kilku piłkarzy grało w swoich klubach po trzy mecze w ciągu tygodnia. Niektórzy regularnie, niektórzy wchodzili z ławki, niektórzy nie grali w ogóle. Trzeba teraz sprawić, żeby wszyscy byli na tym samym poziomie. Czego innego potrzebuje Garguła, a czego innego Matusiak.

A co zrobić, żeby na tym samym poziomie znalazł się kapitan drużyny Maciej Żurawski?
To problem. Ale powiedzmy sobie szczerze, gdybym miał wykluczać tych wszystkich, którzy nie grają regularnie, to nie miałbym drużyny.

Czy jesteśmy w stanie zagrać w meczu z Portugalią tak jak w drugiej połowie meczu z Rosją?
Gwarancji nigdy nie ma, nie wiem tego po prostu. W przerwie mieliśmy trochę do pogadania, po meczu też. Trzeba im powtarzać regularnie, że potrafią grać. Jeśli zagrają tak jak w drugiej połowie z Rosją, mogą pokonać każdego. Powtarzam, każdego na świecie.

Jak zatem w jednej chwili zmienić mentalność zawodników?
Trzeba po prostu powiedzieć właściwe rzeczy we właściwym czasie. Trzeba do nich trafić, dotknąć czegoś wewnątrz nich. Przed meczem z Portugalią zamierzam znaleźć w każdym z nich coś takiego, co sprawi, że zagrają optymalnie.

Czyta pan sporo książek o psychologii?
Jasne, że tak. To część mojej pracy. Ale to nie tylko nauka. Proszę nie zapominać, że mam też 42 lata doświadczeń. Wiem, czego potrzebują zawodnicy. Nie ma różnicy między piłkarzem z Hiszpanii, Anglii, Holandii czy Polski. Czasem każdy potrzebuje kopniaka w tyłek. Panowie potrzebują i ja także. Przecież nie zawsze wstajemy w znakomitym humorze. Przychodzi okienko transferowe i piłkarze myślą o przyszłości, umiera teść, dochodzi do kłótni z żoną. To tylko ludzie, czasem mają w głowie inne rzeczy niż piłka nożna. Myślę, że teraz mogą się czuć bezpieczni, mogą powiedzieć mi o swoich zmartwieniach i problemach. Tak zrobił Maciej Żurawski przed meczem z Armenią, tak zrobił Łukasz Garguła teraz. Powiedzieli: Trenerze, nie damy rady. Ale byli potrzebni, dlatego zostali powołani. Cieszę się, że doszliśmy do tego, że zawodnik z trenerem mogą szczerze rozmawiać.

Który zespół jest pod większą presją, Polska czy Portugalia?
Obie są pod taką samą. Muszą wygrać. Program kolejek jest równie napięty dla wszystkich czterech drużyn. Teraz Portugalia gra z nami, Serbia z Finlandią, a za kilka dni my z Finlandią, a Portugalia z Serbią. Po tych meczach będziemy wiedzieć znacznie więcej.

Kto zatem oprócz Polski ma największe szanse na awans?
To mnie najmniej interesuje. Polska ma być jedną z dwóch.

Najgroźniejszy zawodnik w zespole Portugalii? Cristiano Ronaldo?
Jasne, to jeden z najlepszych graczy świata. Ale szczerze mówiąc, nie ma to dla mnie żadnego znaczenia. Wszystko zależy tylko od nas. Stara prawda, którą często wam powtarzam, jest taka: im więcej czasu piłkę mamy my, tym mniej mają oni. Jeśli będziemy posiadali piłkę przez 60 minut, to Cristiano Ronaldo będzie miał tylko 30, żeby pokazać, co potrafi.

Czy Ebi Smolarek dokonał słusznego wyboru, idąc do Racingu Santander?
Oczywiście, że tak. Zawsze jego marzeniem było grać w lidze hiszpańskiej. A to, że Santander jest uważany za słabą drużynę? Przecież niedawno Getafe było słabe, a Deportivo la Coruna mocne. Dzisiaj nie ma La Coruni, a Getafe jest mocne.

Mówił pan niedawno, że najlepszą ligą dla Radosława Matusiaka jest liga angielska. Tymczasem on trafił do holenderskiego Heerenveen.
Mówiłem to w kontekście decyzji Matusiaka o przejściu do ligi włoskiej. Teraz sytuacja jest nieco inna. Najważniejsze teraz jest to, że Matusiak będzie grał. W Holandii gramy w piłkę, a przynajmniej się staramy. Heerenveen jest zawsze w czołowej piątce. Wiem, jak oni tam pracują. Jest to dla niego dobry krok. Ale zawsze powtarzam, że to decyzja piłkarza.

Ale to pan doradza.
Oczywiście, jeśli piłkarz mnie zapyta, to doradzam. Heerenveen to bardzo profesjonalny klub, gdzie pracuje się bardzo profesjonalnie. Na pewno skorzysta na tym transferze. Ale to piłkarz decyduje.

Łukasz Garguła dopiero wraca do zdrowia, w ostatnim meczu grał przeciętnie...
Jest zdrowy, to najważniejsze. Poza tym jest zawodnikiem na bardzo dobrym poziomie. Wiem, że nie jest jeszcze gotów grać 90 minut, prowadzić zespół. Ale w drużynie narodowej nie jest liderem, nie ma takich obowiązków jak w Bełchatowie, więc nie ma też takiego obciążenia. Mimo to jest nam potrzebny. Jeśli nie jest gotowy na 90 minut, to poczekam na niego.

Trudno nie zapytać o Pawła Brożka. Strzela regularnie w lidze, to nie robi wrażenia?
Cóż, tego nie powiedziałem. Mam jednak trzech zawodników na numer 9 - Rasiaka, Matusiaka, Saganowskiego. Gdybym powołał Brożka, zapytalibyście mnie, dlaczego zostawiłem jednego z tych trzech. Nie mogę powołać siedmiu środkowych napastników, sorry. Jeśli Paweł będzie grał dalej tak, jak gra, dostanie swoją szansę. On ma możliwości, ale nie zapominajmy, że gra na razie tylko w polskiej lidze. Szanuję piłkarzy z polskiej ligi, ale zobaczcie, jak radzą sobie na arenie międzynarodowej.

Ale dawał pan szansę Gargule czy Bronowickiemu.
Jasne, nie tylko im, także Golańskiemu, Łobodzińskiemu, Matusiakowi. Generalnie patrzę na piłkarza i zastanawiam się, czy jest w stanie poradzić sobie w rywalizacji na najwyższym poziomie. Mamy mecze z Kazachstanem czy towarzyski z Węgrami. To będzie dobry moment, by sprawdzić czterech czy pięciu zawodników.

Jeśli pytamy o Pawła Brożka, nie sposób nie wspomnieć o Arturze Wichniarku. Jest dla niego miejsce w przyszłości w tej drużynie?
Ile on ma lat? 30? Nie rozumiem tego. Jakiś piłkarz strzeli gola albo dwa i chcecie, bym go powołał. W sobotę Arminia przegrała 0:3 i nie strzelił. Nie mogę zmieniać zespołu tylko dlatego że ktoś strzeli gola. Nie ma selekcjonera, który zmienia zespół co mecz. Miałem taką sytuację na początku eliminacji w meczach z Finlandią i Serbią. Musiałbym zmieniać całą filozofię gry. Teraz dokładnie wiem, kim dysponuję: Rasiakiem, Saganowskim i Matusiakiem. Wiem, na co ich stać. Mam takie marzenie, by mieć wszystkich zawodników na trzy tygodnie, chociaż raz popracować z nimi przez te trzy tygodnie. Wtedy miałbym zespół, który mógłby prezentować wysoki poziom w Euro 2008. Tego jestem pewien już dzisiaj. A tak musimy jeszcze trochę poczekać.