Choć na początku spotkania Boruc grał bardzo niepewnie. W pierwszej połowie przytrafił mu się kiks i gdyby nie pomoc Michała Żewłakowa, to mogłoby to skończyć się stratą gola. Na szczęści z każdą minutą bramkarz Celtiku Glasgow grał coraz pewniej.

Co najważniejsze zachował koncentrację w najważniejszych momentach meczu. W drugiej połowie bronił w nieprawdopodobnych sytuacjach. Sprzyjało mu też szczęście, kiedy Eremenko trafił w słupek.