Biało-czerwoni dotarli do Skopje w czwartek z dwugodzinnym opóźnieniem. Powodem tego była awaria samolotu. Selekcjoner nie uznał tego za złą wróżbę. Docenia natomiast najbliższego rywala, który zajmuje dopiero 68. miejsce w rankingu FIFA.

"To miejsce nie odpowiada klasie i stylowi gry tego zespołu. Obecnie to mieszanka doświadczenia z młodością. To bardzo niewygodna drużyna, szczególnie u siebie. Na własnym boisku reprezentacja Macedonii Północnej jest nieobliczalna" – ocenił trener biało-czerwonych.

Po raz pierwszy w zespole prowadzonym przez Brzęczka może zagrać Rybus.

"Reprezentacja Macedonii Północnej zrobiła duży postęp w porównaniu do poprzednich lat. Widać, że ma bardzo wybieganych wahadłowych, którzy często podłączają się do akcji ofensywnych. Gra opiera się na doświadczonym Goranie Pandevie. To nie jest drużyna z niższej półki" – mówił lewy obrońca Lokomotiwu Moskwa.

Ciekawie zapowiada się rywalizacja dwóch liderów, kapitanów i napastników - Roberta Lewandowskiego i 35-letniego Pandeva. Jednak selekcjoner Macedończyków podkreślił, że jego piłkarze nie mogą skupiać się jedynie na napastniku Bayernu Monachium.

"Gramy przeciwko polskiemu zespołowi, a nie jedynie przeciw jednemu zawodnikowi. To, że gościmy tak dobrą reprezentację jak Polska, powoduje, że będziemy jeszcze bardziej zmobilizowani. Będę wymagał od zawodników, aby zagrali maksymalnie ofensywnie. Taką mam filozofię. Musimy zapomnieć, że mamy cztery punkty i zagrać jakbyśmy dopiero zaczynali te eliminacje. Nieważne przeciwko komu i gdzie" – powiedział Igor Angelovski.

Trzy dotychczasowe mecze z tym rywalem miały charakter towarzyski i odbyły się na neutralnym terenie. Biało-czerwoni dwa razy wygrali i raz padł remis.

W kwalifikacjach Euro 2020 biało-czerwoni, którzy na wiosnę pokonali Austriaków 1:0 i Łotyszy 2:0, z kompletem punktów otwierają tabelę grupy G. Po cztery zgromadziły zespoły Macedonii Północnej i Izraela, który Polacy podejmą w poniedziałek w Warszawie.