Dziennik Gazeta Prawana logo

Asysta Błaszczykowskiego w przegranym meczu

5 listopada 2007, 23:20
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Świetna passa trzech zwycięstw z rzędu Borussii Dortmund, w której bryluje nasz pomocnik Jakub Błaszczykowski, została przerwana. W sobotę w Berlinie Borussia przegrała 2:3 z Herthą. Jakub zaliczył asystę. "Z chęcią zamieniłbym ją na choćby jeden punkt dla naszej drużyny, ale tak dobrze to nie ma" - mówi "Błaszczu".
Być może przed kolejnym meczem trener Thomas Doll po raz kolejny w oryginalny sposób zmotywuje swoich zawodników. Niedawno po treningu każdy z piłkarzy wchodził na dach wysokiej altany. Stawał na krawędzi, odczytywał z kartki kilka zdań i rzucał się do tyłu! Tuż nad ziemią piłkarza łapali koledzy i trener - pisze "Fakt".

Kto wpadł na pomysł z tym skakaniem?
Nasz psycholog. Chodzi o wzmacnienie zaufania między piłkarzami. Jeden za drugiego musi skoczyć w ogień. Wzmacnia się więź między nami, trenerem, który zresztą pierwszy skoczył. Z kartki odczytujemy kilka zdań o tym, że tworzymy jedność - odpowiada Błaszczykowski.

Jakie jeszcze niespodzianki spotkały cię w Dortmundzie?
Po pierwszych dwóch przegranych meczach wchodzę do szatni przed treningiem i mam wrażenie, że pomyliłem pomieszczenia. Ale okazało się, że naszą szatnię przemalowano na zielono. To też był pomysł psychologa. Wiadomo jednak, że to wszystko tylko dodatki, bo na wygrane w Bundeslidze trzeba ostro zasuwać na boisku. Każdy mecz jest bitwą, dosłownie. Presja jest ogromna, ale z tym akurat nie mam problemu. Wytrzymuję.

Pomówmy o reprezentacji. Jak oceniłbyś sytuację reprezentacji Polski w eliminacjach do mistrzostw Europy. Dobra, wspaniała, fantastyczna?
Jest przyzwoita. Zrobiliśmy dobrą sytuację wyjściową przed finiszem eliminacji, czyli ostatnimi trzema meczami z Kazachstanem, Belgią i Serbią. Musimy wykorzystać to i po raz pierwszy zagrać w Euro! W przeszłości mieliśmy naprawdę znakomite drużyny ze świetnymi piłkarzami, a mimo to nie udało się awansować.

Maciej Żurawski powiedział, że ciężko będzie spieprzyć ten awans.
Racja, ciężko. Mecze z Belgami i Kazachami nie będą zwykłymi spotkaniami. My musimy zjeść przeciwników! Przecież cel jest tak blisko. Sami najlepiej wiemy, ile sił włożyliśmy w te eliminacje. Nawet nie chcę myśleć, co by było... Najlepszy scenariusz jest taki, że po dwóch wygranych nawet porażka w ostatnim meczu w Serbii nie miałaby dla nas konsekwencji. No, oczywiście, jeśli sytuacja nas do tego zmusi, to w Belgradzie pójdziemy na całość. Nie wierzę jednak, że Serbowie gdzieś nie zgubią punktów.

Wchodzimy do mistrzostw Europy i...
...najpierw wejdźmy. Ale jak wejdziemy, to potem postarajmy się chociaż wyjść z grupy. Nasze ostatnie awanse do mistrzostw świata były sukcesami, ale to takie maleńkie sukcesy. Awansować i coś osiągnąć w wielkiej imprezie, to dopiero jest coś.
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj