29 kwietnia minie 50 lat od meczu Górnika Zabrze z Manchesterem City w finale Pucharu Zdobywców Pucharów, przegranego w Wiedniu przez polskich piłkarzy 1:2. Ta impreza będzie kulminacją obchodów pucharowego sukcesu klubu. Na stadionie spotka się ok. stu byłych graczy 14-krotnego mistrza Polski, którzy wystąpią w trzech zespołach oldbojów – Białym, Niebieskim i Czerwonym (takie barwy ma klub). Swój udział w imprezie potwierdzili niemal wszyscy żyjący autorzy wielkiego sukcesu z sezonu 1969/70. Do sprzedaży trafi okazjonalna replika koszulki sprzed pół wieku.

Reklama

Nie chcemy dzielić piłkarzy biorąc pod uwagę lata gry w Górniku. Zrobimy prawdziwą mieszankę wybuchową. Wyobraźmy sobie, że w jednej drużynie zagra na przykład Jan Urban i Igor Angulo, a rywalizować będą z Jesusem Jimenezem i Adamem Kompałą. To naprawdę zwiastuje wielkie emocje. Takiego turnieju jeszcze w Zabrzu nie było – powiedział prezes klubu Dariusz Czernik, cytowany w komunikacie. Później zmierzą się zespoły do lat 23. Górnika i Borussii Dortmund.

Chciałbym sprostować plotki o naszych wielkich zakupach w wiedeńskich sklepach. Fakt, przyjechały nasze żony, ale my mieliśmy dwa dolary diety dziennej, a wyjazd trwał trzy dni. Mogliśmy sobie kupić dwie Coca Cole i tyle. Za wyeliminowanie Romy w półfinale każdy dostał równowartość 30 dolarów. Takie to były czasy. Po tym spotkaniu stwierdziłem, że na taki sukces trzeba będzie poczekać ze 20 lat. Minęło 40 i chyba jeszcze trochę poczekamy - mówił przy okazji 40-lecia meczu ówczesny bramkarz zabrzan Hubert Kostka.

Już w Wiedniu przed meczem poszedłem do pokoju hotelowego naszego prezesa Eryka Wyry i zapytałem, o jaką premię gramy. Argumentowałem, że reprezentujemy polską piłkę, region, miasto, górnictwo, klub. Nawijałem i nawijałem, a na koniec prezes zapytał czy skończyłem i rzekł: no to grajcie, a krzywdy wam nie zrobimy". Przegraliśmy i nie dostaliśmy nic. Każdy ma tylko plakietkę z UEFA. Anglicy choć pozwolili nam potrzymać puchar i łyknąć z niego szampana - dodał Stanisław Oślizło, kapitan drużyny i strzelec jedynego gola dla Górnika w finale.

W rozgrywkach tamtej edycji PZP Górnik wyeliminował kolejno: Olympiakos Pireus, Glasgow Rangers, Lewskiego Sofia i AS Roma. Półfinały z włoską ekipą przeszły do historii - w Rzymie był remis 1:1, na Stadionie Śląskim w Chorzowie - 2:2,. Konieczny był trzeci mecz na neutralnym boisku. W Strasburgu znów padł wynik nierozstrzygnięty - 1:1. O awansie Górnika przesądziło losowanie żetonem. Oślizło wybrał zieloną stronę, która okazała się szczęśliwa.