,
Polonia niedawno uciekła spod toporu kata, spychając Widzew do strefy spadkowej. Ruch zajmuje w miarę bezpieczne, 10. miejsce w tabeli. Bytomianie, mając przewagę własnego boiska, będą bardzo
zmobilizowani, by wygrać w derbach Śląska. Każdy punkt jest przecież dla nich na wagę złota. Gości obserwować będą z kolei... wysłannicy warszawskiej Legii, bowiem podopieczni Urbana
wkrótce jadą do Chorzowa.
,
Mecz o pietruszkę w najlepszym wydaniu. Obie drużyny już dawno zagwarantowały sobie utrzymanie i podobnie - nie mają żadnych szans na puchary. Ale są to ciekawe zespoły, które są w stanie
stworzyć ciekawe widowisko. Liczni kibice, którzy ostatnio odwiedzają stadion w Zabrzu, nie powinni się więc nudzić.
Zaledwie punkt dzieli Dyskobolię od Legii i Lecha, które są najbliżej Pucharu UEFA. Zespół prowadzony przez Jacka Zielińskiego to prawdziwe objawienie wiosny i powinien bez problemów
poradzić sobie z Widzewem. No właśnie - powinien. Jest jednak jedno małe "ale". Jak zagrają łodzianie pod wodzą "nowej miotły", czyli Janusza Wójcika,
który zastąpił po ostatnich blamażach Marka Zuba? Tylko zwycięstwo może uratować Widzew przed spadkiem, a co za tym idzie degradacją do trzeciej ligi.
Po porażce z Legią sytuacja Odry mocno się skomplikowała i śląska ekipa musi wygrać, by spokojnie myśleć o ostatnich spotkaniach w lidze. "Jaga" ma jednak tylko punkt
więcej i - paradoksalnie - mecz przeciętniaków może się stać walką o życie.
ŁKS nadal walczy o życie. Żeby myśleć o utrzymaniu, musi urwać choć punkcik lepszemu teoretycznie Bełchatowowi. Ale kto wie, czy łodzianie nie sprawią niespodzianki i nie wygrają z
faworytem?
Zagłębie z Sosnowca już od dawna pogrążone jest w trzecioligowej otchłani. Wciąż natomiast nie wiadomo, co z Zagłębiem Lubin. Zostanie zdegradowane, czy nie? Trzeba z niego uciekać, czy
nie? - takie myśli krążą po głowach piłkarzy Rafała Ulatowskiego. W Sosnowcu nie powinno im to rozkojarzenie przeszkodzić w wysokim zwycięstwie.
Mecz przyjaźni na trybunach, ale na boisku będzie walka na całego. Lech to wicelider Orange Ekstraklasy, który tak bardzo chce grać w Pucharze UEFA, że... stanie na głowie, by pokonać
Cracovię. Podopieczni Franciszka Smudy mają tyle samo punktów co Legia, ale lepszy bilans bramkowy. Wiedzą, że stają przed wielką szansą - dzień później "wojskowi"
zagrają bardzo trudny mecz z Wisłą. Lech może więc odskoczyć swoim największym rywalom. Tym bardziej, że "Craksa" gra już o pietruszkę, zajmując spokojne miejsce w
środku tabeli.
To będzie prawdziwy hit. Szkoda tylko, że przy milczących trybunach, do których jednak piłkarze z Warszawy zdążyli już przywyknąć. Kibice Legii nie zgadzają się z polityką właścicieli
klubu i na meczach w stolicy nie dopingują swojego zespołu. Na swoich fanów liczyć będą mogli za to wiślacy. Dla obu drużyn to ważny mecz. Legia wciąż walczy o drugie miejsce w lidze,
premiowane startem w Pucharze UEFA. Wisła z kolei chce udanie zakończyć sezon i... zrewanżować się Legii za porażkę w Krakowie, sprzed dwóch tygodni. Wtedy to, w Pucharze Ekstraklasy,
młodzi warszawianie - Jan Urban wystawił wielu młodzieżowców - wyrzucili Wisłę za burtę pucharu i awansowali do finału. Czy teraz tego pożałują?