Dziennik Gazeta Prawana logo

Wzorowa córka sędziego łapówkarza

14 maja 2008, 00:59
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Sędzia Fijarczyk znowu prowadzi mecze ekstraklasy. Nie chodzi jednak o Antoniego, od którego rozpoczęła się cała afera korupcyjna, a o jego córkę Katarzynę. "To bardzo utalentowana dziewczyna. Wyróżnia się na tle innych pań, które są rozjemcami w meczach pierwszej ligi kobiet" - mówi DZIENNIKOWI Stanisław Grzesiczek, odpowiedzialny w PZPN za dobór arbitrów.

Antoni Fijarczyk został złapany przez policję 20 maja 2005 roku. W zapasowej oponie swojego auta ukrywał 100 tysięcy złotych, będących łapówką za ustawienie meczu dla GKS Katowice. Od tej pory arbiter ze Stalowej Woli, który obecnie pracuje w tym mieście jako taksówkarz, stał się synonimem wszystkiego co złe w polskim futbolu. Zatrzymanie Fijarczyka skomplikowało też życie jego najbliższym. Szczególnie córce - czytamy w "Dzienniku".

"Kasia jeździła ze mną na mecze trzeciej ligi jako asystentka. Jakieś dwa tygodnie po aresztowaniu jej ojca straszliwie lżono na nią na stadionie. Myślałem, że ucieknie do szatni. Taka sytuacja powtarzała się kilkakrotnie. Jednak ona wytrzymała napięcie, nigdy nie poskarżyła się choć słowem, to twarda dziewczyna" - opowiada sędzia Mariusz Złotek z Gorzyc. "Twarda i utalentowana" - dopowiada Grzesiczek. "Moim zdaniem ma szansę na międzynarodową karierę. Ma trzy cechy dobrego arbitra - sumienność, pracowitość i talent".

W momencie gdy aresztowano jej ojca Katarzyna prowadziła mecze klas okręgowych i asystowała Złotkowi. Potem na chwilę wycofała się ze sportu - skończyła AWF w Krakowie, założyła rodzinę - wyszła za mąż za Grzegorza Wójsa, jednego z lepszych polskich kajakarzy. Pod koniec zeszłego roku urodził im się synek. "Niedługo po porodzie postanowiła wrócić do sędziowania. Przyjechała z małym na testy do Spały, wypadła podczas nich rewelacyjnie. Od razu wzięliśmy ją do ekstraklasy kobiet, w której poprowadziła już wzorowo kilka spotkań" - opowiada Grzesiczek. I dodaje:"Z sędziowania meczów w pierwszej lidze pań nie da się jednak wyżyć. Stawki dla arbitrów są głodowe - 300 zł za mecz plus 160 zł zwrotu kosztów za dojazd".

Czy w związku z tym Katarzyna Fijarczyk zamierza poświęcić swoją przyszłość tylko sędziowaniu? Co poza sportem zajmuje ją na co dzień? Tego dokładnie nie wiadomo, bo nie chce rozmawiać z mediami. "Po tym jak zniszczyliście mojego tatę przysięgłam sobie, że nie będę udzielać żadnych wywiadów" - mówi spokojnie acz stanowczo Katarzyna, która podobno ma w planach zostanie fizjoterapeutą. "Słyszałem, że interesuje ją ten zawód. Ale nie wiem na pewno, co będzie robić prócz gwizdania. To bardzo tajemnicza osoba" - podsumowuje Grzesiczek.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj