W Wiedniu od rana słychać było śpiewy polskich kibiców, widać biało-czerwone czapeczki, szaliki i koszulki. Mecz z Austrią był dla nas meczem o wszystko. I byliśmy szczęśliwi. Do 93. minuty, kiedy to o wyniku spotkania zadecydował sędzia, a nie piłkarze. Wychodzący ze stadionu fani piłki nawet nie płakali. Byli zbyt zszokowani.
"Skandal" - tak kibice oceniali po meczu decyzję sędziego, który już w doliczonym czasie gry podyktował Austriakom rzut karny. W dodatku za przewinienie, którego nie było!
A miało być tak pięknie. Tylu kibiców czekało na końcowy gwizdek sędziego, by wreszcie świętować zwycięstwo. Opuszczając wiedeński stadion nie mogli uwierzyć w to, co się stało. Ogromna radość zamieniła się w jeszcze większe niedowierzanie.
Bo to nie nasi piłkarze przegrali mecz. To sędzia im to zwycięstwo odebrał.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|