Pamiętacie jeszcze białoruskiego sędziego, który kompletnie pijany prowadził mecz tamtejszej ekstraklasy? Otóż ten już były arbiter w wywiadzie udzielonym "Przeglądowi Sportowemu" zataczanie się na boisku tłumaczył wielkim bólem pleców. "Czy w czasie meczu dwoiło mi się w oczach? Było jeszcze gorzej" - opowiadał z uporem broniąc swojej wersji.
"W pewnym momencie niczego nie widziałem" - przyznał szczerze białoruski arbiter, podkreślając jednak, że po alkohol sięgnął dopiero po meczu.
Jego zapewnieniom nie uwierzyła rodzima federacja piłkarska, która dożywotnio go zawiesiła. Co będzie teraz robił? Jak donosi wp.pl, poprowadzi szkołę dla młodych sędziów, bo nie chce, by zmarnowało się jego doświadczenie...
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl