Semir Stilić: Strzelałem już takie bramki w lidze bośniackiej, gdy grałem w Żeljeznicarze Sarajewo. I chwała Bogu, że znowu udało mi się strzelić takiego gola dla Lecha. To był mój najpiękniejszy gol, odkąd przyjechałem do Polski.
Myślę, że jeden piłkarz nie jest w stanie sam wygrać mistrzostwa dla drużyny. Cała drużyna musi grać dobrze. Dlatego wiosną musimy prezentować się tak dobrze, jak w ostatnich tygodniach. Jeśli tak będzie, zdobędziemy to mistrzostwo. Mam nadzieję, że z moją pomocą.
>>>Tak strzela gwiazda poznańskiego Lecha
Taki jest współczesny futbol. Jeśli chce się grać na najwyższym poziomie, to trzeba zdawać sobie sprawę, że nie można liczyć nawet na chwilę wytchnienia. Gra się w środy, czwartki, soboty i nie można narzekać. Poza tym dzięki meczom w Pucharze UEFA zdobywamy doświadczenie, jeszcze większą motywację do walki i wiarę w kolejne zwycięstwa w polskiej lidze. Oczywiście, nie jest lekko, ale generalnie sądzę, że gra pucharach przybliża nas, a nie oddala od mistrzostwa Polski.
Muszę przyznać, że przeciwko zagranicznym rywalom gra się zupełnie inaczej. Mierzymy się przecież z klubami z silniejszych lig, niż polska. Poza tym na mecze ligowe i pucharowe wychodzimy bardziej zmotywowani.
Nie, nikogo nie proponowałem. Ale rzeczywiście, słyszałem o tym, że Lech szuka piłkarzy z byłej Jugosławii, w tym z mojej ojczyzny. Ale nie wiem, jakimi konkretnie piłkarzami Lech się interesuje. Powiem tylko, że jest u nas w Bośni kilku ciekawych chłopaków – Samir Bekrić z Żeljeznicaru, Damir Hadzić i Admir Rascić z FK Sarajewo, czy Brazylijczyk Marciano z NK Široki Brijeg.
Mogę powtórzyć to samo o czym mówię wam od tygodni. Nie wiem o żadnych propozycjach z Zachodu. Mam czteroletnią umowę z Lechem i tylko od Lecha zależy decyzja o transferze. Ja myślę przede wszystkim o tym, żeby grać dobrze, by z Bożą pomocą ustrzec się przed kontuzjami. Teraz skupiam się na meczu z Deportivo z Pucharze UEFA.
>>>Celtic zainteresowany gwiazdorem Lecha
Musimy wygrać, aby dalej liczyć się w walce o awans do następnej rundy. To z pewnością będzie ciężki mecz, ale nie stoimy na straconej pozycji. Mogę obiecać kibicom, że damy z siebie wszystko.
Jestem muzułmaninem, jak większość mieszkańców Sarajewa. Ale bardzo szanuję też inne religie. Wiara jest dla mnie bardzo ważna. Dlatego podczas każdego meczu kilka razy się modlę, prosząc Boga na przykład o to, by nie mieć kontuzji.
Trochę brakuje, ale z drugiej strony pewnie i tak z powodu treningów, meczów, wyjazdów nie miałbym czasu, by regularnie do niego chodzić.
Muzułmanie, choć szanują Jezusa, nie świętują jego narodzin. Ale od 8 grudnia mamy święto Bajram, kiedy wspominamy ofiarę Abrahama, którego i muzułmanie, i chrześcijanie uważają za proroka. 18 grudnia jadę do domu i będę świętował z rodziną zakończenie tego święta.