Dziennik Gazeta Prawana logo

Trener Widzewa przeprasza kibiców za porażkę z Arką

26 lutego 2022, 09:11
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
 Janusz Niedźwiedź
<p>Janusz Niedźwiedź</p>/Newspix
Zimny prysznic spotkał piłkarzy i sympatyków Widzewa Łódź w pierwszym meczu drugiej części pierwszoligowych rozgrywek. Faworyt do awansu uległ na własnym boisku Arce Gdynia 2:5. "Naszym kibicom należą się przeprosiny" - powiedział trener gospodarzy Janusz Niedźwiedź.

Od mocnego uderzenia zaczęła się wiosna na boiskach zaplecza ekstraklasy. W piątek wieczorem w Łodzi w 21. kolejce zmierzyli się dwaj kandydaci do awansu. Wicelider tabeli Widzew i dopiero siódma, ale mająca duże aspiracje Arka stworzyły dobre widowisko.

Dość niespodziewanie, ale w pełni zasłużenie zwyciężyli wysoko 5:2 gdynianie dzięki trafieniom Adama Deji, Huberta Adamczyka, Karola Czubaka, Olafa Kobackiego oraz Ekwadorczyka Christiana Alemana. Widzew odpowiedział jedynie golami Radosława Gołębiowskiego i Portugalczyka Fabio Nunesa.

Dotkliwa porażka była pierwszą przegraną Widzewa w tym sezonie na własnym stadionie.

Jak przyznał trener Arki Ryszard Tarasiewicz, efektowna wygrana na boisku faworyta to efekt dobrego meczu w wykonaniu jego podopiecznych.

– zaznaczył były reprezentant Polski.

Dodał, że ta wygrana da piłkarzom Arki więcej pewności siebie, bo – jak mówił - zwycięstwo z tak dobrym zespołem, do tego na wyjeździe i przy tak licznej publiczności, jest bardzo budujące.

Opiekun łodzian podkreślił natomiast, że po takim występie kibicom należą się przeprosiny, ale także podziękowania za to, jak wspierali swoją drużynę zarówno w trakcie meczu, jak i po jego zakończeniu.

– powiedział Niedźwiedź.

Wynik meczu w Łodzi potwierdził, że wiosna w 1. lidze może być bardzo ciekawa. Do awansu do ekstraklasy pretenduje połowa stawki. Arka dzięki wygranej awansowała na czwarte miejsce w tabeli, ale do drugiego Widzewa traci aż siedem punktów.

W następnej kolejce gdynianie podejmą Górnik Polkowice, a łodzianie zagrają na wyjeździe ze Stomilem Olsztyn.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Michał Ignasiewicz
oprac. Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraParyż szykuje się na najgorsze. Nadzwyczajne środki bezpieczeństwa w stolicy Francji »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj