Oceniono że czwartkowy mecz w Sztokholmie był słaby i nudny w wykonaniu obu zespołów, a powodem mogła być jego stawka.
- komentowały szwedzkie media.
Respekt przed Lewandowskim
Dziennik "Aftonbladet" ocenił, że "wieczór na stadionie Friends Arena wraz z upływem czasu stawał się powoli nerwowym dramatem i przerodził się w horror, kiedy nastąpiła dogrywka".
- podkreślono.
Według "Expressen" najważniejsze, że Szwecja jest dalej w grze o bilet do Kataru.
- napisała gazeta.
Szwedzi będą zmęczeni?
Kanał telewizji SVT ocenił z kolei, że dogrywka w Sztokholmie "pochłonęła dużo sił szwedzkich piłkarzy" i właśnie tego prawdopodobnie życzyła sobie Polska, która - po tym, jak awansowała do finału baraży bez wysiłku po wykluczeniu Rosji - teraz zaciera ręce".
Stacja zauważa jednak, że z drugiej strony zespół trenera Janne Anderssona przetarł się w dramatycznym boju i w dogrywce było widać, że zaczął się wyraźnie lepiej rozumieć.
Według agencji TT przez 110 minut mecz był bardzo słaby, zwłaszcza w wykonaniu Szwecji, lecz "artystyczna bramka Quaisona dała nie tylko zwycięstwo, lecz nadzieję, że po zimowej przerwie drużyna się obudziła i w Chorzowie zagra zupełnie inaczej".
- podsumowano w agencji TT.
Spotkanie Polska - Szwecja na Stadionie Śląskim we wtorek o godz. 20.45. Zwycięzca zapewni sobie występ w mistrzostwach świata w Katarze.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.