Prezesi zwalniają trenerów na różne sposoby, czasem niezbyt ładne. Jak jednak ocenić trenera, który zrezygnował ze swojej funkcji, wysyłając sms-a? Tak właśnie postąpił legendarny Roy Keane, który do tej pory był menedżerem angielskiego Sunderlandu. Potem gwiazdor brytyjskiej piłki nie odbierał telefonów od zrozpaczonego prezesa.
Keane nie wytrzymał po kolejnej dotkliwej porażce swojego zespołu. Kiedy Sunderland przegrał 1:4 z Boltonem, Keane postanowił zrezygnować.
Zamiast jednak zakomunikować swoim piłkarzom i właścicielom klubu, że odchodzi, szkoleniowiec po prostu... wysłał sms, w którym poinformował: To nie dla mnie, rezygnuję. Prezes Sunderlandu Niall Quinn wydzwaniał, nagrywał się na pocztę - nic nie pomogło.
"Oficjalnie Roy zrezygnował następnego dnia. Jeśli chodzi o krytykę jest dla siebie bardzo surowy. Stwierdził, że nie chce zapędzić klubu w jeszcze ciemniejszy zakątek" - oświadczył później prezes.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl