Wraz z Messim na pokładzie samolotu byli inni zawodnicy mistrzów świata: Angel di Maria, Rodrigo de Paul, Leandro Peredes, Giovani Lo Celso, Enzo Fernandez, Nahuel Molina. "Albicelestes" w stolicy Chin najpierw przeprowadzą krótkie zgrupowanie.
W Pekinie ze składu Argentyńczyków brakuje tylko napastników, z Interu Mediolan Lautaro Martineza, a z Manchesteru City Juliana Alvareza, którzy w sobotę staną naprzeciw siebie w finale Ligi Mistrzów.
Messi! Messi! - skandowało kilkuset kibiców czekających na niego na lotnisku, ubranych w niebiesko-białą koszulkę reprezentacji Argentyny, obowiązkową z nr 10. Kilkuset innych czekało przed jego hotelem, niedaleko brzegów rzeki Liangma, popularnym wśród pekińczyków miejscem spacerów.
Kibice, początkowo spokojni i raczej powściągliwi, nagle chórem wykrzyczeli imię swojego idola, gdy wydawało im się, że widzą autobus z Lionelem Messim, zauważyła AFP.
Setki fanów szturmem wdarły się do hotelu drużyny narodowej Argentyny w Pekinie, aby osobiście zobaczyć Messiego.
Przyjazd drużyny mistrza świata do Chin był najczęściej dyskutowanym tematem w sieci społecznościowej Weibo w sobotnie przedpołudnie. Absolutnie chcę zobaczyć Messiego! - napisał użytkownik w zgodzie z innymi komentarzami.
Wciąż czuję emocje meczu, w którym Argentyna zdobyła mistrzostwo świata - podkreślił inny, odnosząc się do zwycięstwa "Albicelestes" po legendarnym finale z Francją.
Według lokalnych mediów to siódma podróż Messiego do Chin, ostatnia miała miejsce w 2017 roku.
Argentyna 15 czerwca rozegra towarzyski mecz z Australią na nowo wyremontowanym Stadionie Robotniczym w Pekinie, który może pomieścić 68 000 widzów.
Spotkanie będzie oznaczało wielki powrót międzynarodowego futbolu w Chinach, po trzech latach ograniczeń zdrowotnych z powodu pandemii Covid-19, które doprowadziły do kaskady odwołań zawodów sportowych.
Lionel Messi, który zdecydował się opuścić Paris Saint-Germain, aby kontynuować karierę w drużynie Inter Miami, rozegra z zespołem także kolejny mecz towarzyski przeciwko Indonezji w Dżakarcie 19 czerwca w ramach tej azjatyckiej trasy.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.
