Rajović raził nieskutecznością
Kibice Legii wiązali z Rajoviciem wielkie nadzieje. Liczyli, że piłkarz, za którego klub zapłacił rekordowe 3 miliony euro będzie seryjnie trafiła do siatki. Duńczyk jednak nie grzeszył skutecznością. Wystąpił w 50 meczach z "elką" na piersi i zdobył w nich tylko 10 bramek.
To wynik zdecydowanie poniżej oczekiwań. Goli mogło i powinno być zdecydowanie więcej, ale Rajović irytował swoją nieporadnością. Duńczykowi zdarzyło się i to kilkukrotnie nie trafić z metra do pustej bramki.
Rajović z golem i asystą
Sympatycy Legii mieli dość 'popisów" Rajovicia. Piłkarz od początku obecnego sezonu był przez nich wygwizdywany. Cierpliwość do 27-letniego napastnika stracili też szefowie klubu ze stolicy.
W ubiegłym tygodniu piłkarz został wypożyczony do Midtjylland. Jak się okazało przenosiny do ojczyzny okazały się receptą na nieskuteczność. Rajović odblokował się i przełamał niemoc strzelecką. Najpierw w debiucie w barwach nowego klubu zaliczył asystę.
Rajović czwartkowy mecz 1/16 finału Pucharu Danii, który był jego drugim występem w składzie Midtjylland strzelił gola i asystował przy bramce jednego z kolegów. Jego drużyna pokonała IV-ligowym Sundby aż 7:0.
Dwie asysty i jeden gol w dwóch meczach, to całkiem niezły dorobek. Najwidoczniej piłkarzowi bardzie słóży duńskie powietrze od tego na Łazienkowskiej.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.
