„Woźny” próbuje ułożyć sobie życie na nowo. Zamieszani w korupcję przeważnie odcinają się od świata. Nie odbierają telefonów od znajomych, nie potrafią publicznie przyznać się do swojej winy. Woźniak jest jednym z niewielu, którym udało się wyłamać z tego schematu. Przyznał, że robił źle. "Należało mi się wykluczenie ze świata piłki. Postępowałem karygodnie" - wyznaje.
>>>Woźniak przyznał się do korupcji
Restauracja Montenegro w Łodzi to nowe miejsce pracy Andrzeja. Tam Woźniak obserwuje na dużym telewizorze piłkarzy z całego świata. "Tak naprawdę nie bywam tu jakoś strasznie często. Bo ja dużo podróżuję. Po całej Europie" - opowiada dawny gwiazdor Widzewa.
Andrzej jest ciągle uśmiechnięty, bez przerwy żartuje. Kiedy przypominamy o tym Woźniakowi, ten nie próbuje kluczyć i zmieniać tematu - czytamy na eFakt.pl.
"Dopóki nie skończy się proces Korony, nie zamierzam pracować w żadnym profesjonalnym zespole. Jak zamknę jeden rozdział, to dopiero wtedy otworzę drugi. Ale nie ukrywam, że trenowanie bramkarzy w seniorskiej drużynie to coś, co sprawia mi wielką przyjemność. Marzę, by kiedyś wykonywać ten zawód. Zresztą ja nic innego nie umiem robić" - przyznaje Andrzej.
Oparciem dla niego w trudnych chwilach była żona i dwóch synów. - opowiada Woźniak o swojej małżonce.
Woźniak, człowiek, który ma do siebie rzadko spotykany dystans i który otrzymał od losu drugą szansę. "Nie zmarnuję jej, bo " - kończy.